Vianek intryguje nową maską całonocną.

 


Hejka zimą! Bo jest zima, chociaż już bardziej ku wiośnie idzie bo wszystko spływa przynajmniej za moim oknem. Zimą szczególny nacisk kładę na nawilżenie, bo moja skóra po prostu zwyczajnie schnie, ale nie zaniedbuję innych faktorów pielęgnacji, takich jak regeneracja czy rozświetlenie. Zwłaszcza to drugie. Tutaj z pomocą przychodzi niezły wojownik marki Vianek, który wkradł się do mojej pielęgnacyjnej armii. Maseczka z enzymem Q10, której zadanie to mocna regeneracja w najlepszym do tego momencie czyli w nocy.

Poniżej kilka kluczowych informacji:

JAK DZIAŁA:

    🦉 Redukuje oznaki zmęczenia i starzenia, pozostawiając cerę promienną i odżywioną. 
    🦉 Neutralizuje wolne rodniki, spowalnia procesy starzenia i wspiera naturalną odnowę skóry.
    🦉 Poprawia jędrność skóry i dodaje jej blasku.

SKŁADNIKI AKTYWNE:

    🦉 Koenzym Q10.
    🦉 Oleje z rokitnika, dzikiej róży, arganu i słodkich migdałów.
    🦉 Lanolina i panthenol.

SPOSÓB UŻYCIA:

Wieczorem, jako ostatni krok pielęgnacji, nałóż cienką warstwę maseczki na oczyszczoną skórę twarzy i szyi. Pozostaw na całą noc. Rano spłucz letnią wodą i kontynuuj codzienną rutynę pielęgnacyjną.


Całość zamknięta w miękkiej i elastycznej tubce  z tworzywa, która mieści 75 ml produktu. Nie jest to moja ulubiona forma, zdecydowanie wolę maseczki w słoiczkach ale nie ma co oceniać książki po okładce prawda? Czasem myślę, że dziś to zdanie niestety traci na znaczeniu i niemal każdy ocenia książkę po okładce. No ale wracając do meritum, maseczka! Jej konsystencja jest dość ciężka, kremowa, nie puszysta, wydaje się być odpowiednia do zastosowania. Zapach delikatny, nie męczy, nie otula. Dla mnie dość neutralny. Rozprowadza się dość sprawnie mimo gęstej konsystencji. Działanie maseczki jakie na tą chwilę zauważyłam to na pewno wygładzenie, skóra jest gładka i miękka po jej zastosowaniu. Widzę też delikatne rozjaśnienie, które zimą u mnie jest dość problematyczne (cienie pod oczami iście w pandzim stylu). Wydaje mi się, że moja skóra również stała się bardziej jędrna, ale do tego efektu jeszcze musze powrócić po dłuższym stosowaniu. 

Podsumowując, na tą chwilę jestem zadowolona z tego co ta maseczka robi z moją buzią, być może czeka mnie więcej dobroci z jej strony, na którą się nie mogę doczekać. Swoją tubkę znalazłam w pudełku Pure Beauty, zachęcam do zajrzenia na stronę www najlepszych boxów subskrypcyjnych w naszym kraju!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © LittleThingWorld , Blogger