Przyszedł wreszcie ten  moment kiedy powstanie opinia na temat ostatnio testowanych przez nas żeli do kąpieli Le petit Marseillais. Tym razem stoję przed nie lada zadaniem. Oceniać będę produkt przeznaczony dla mężczyzn. Tego jeszcze na tym blogu nie było. Zatem do dzieła :)


Wiecie już na pewno jak bardzo lubię paczki Ambasadorskie od LPM, te ich super estetyczne pudełka, niezawodne, miłe dla oka przewodniki i oczywiście rewelacyjne produkty składają się na Ambasadorskie "IDEALNIE". Jednego brakuje w tym pudełku, nie ma próbek do rozdania, które zawsze cieszą się ogromnym powodzeniem i pozwalają zachęcić więcej osób do rozmowy o marce. Może w następnej kampanii próbki już znajdziemy, oby!

Co w takim razie w najnowszym boxie ambasadorskim się znalazło? Dwa świetne produkty dla mnie i oczywiście dla Piotrka, który osobiście testował "mój" męski żel pod prysznic.


Dla mnie LPM przygotowało żel z serii wakacyjnej - Algi Morskie i Minerały Morskie, to dla mnie świetna okazja by poznać kolejny już produkt z tej serii. Jakiś czas temu miałam okazję wypróbować Balsam do ciała i Pielęgnujący krem do mycia, tutaj możecie poczytać o tych dwóch produktach. Nie o tym żelu jednak będzie dziś mowa, więc zostawiamy go w spokoju i wędrujemy do męskiego świata.


To jest nasza "gwiazda wieczoru " - żel 3 w 1 Minerały i Drzewo Cedrowe, odpowiedni do ciała, twarzy a nawet włosów (do wszystkich ich rodzajów). 

Starym zwyczajem pozwolę sobie zacytować co LPM w przewodniku po kampanii mówi o tym właśnie produkcie:

Odkryj wyjątkowe połączenie minerałów i drzewa cedrowego, które wyzwalają męską energię. Poczuj orzeźwienie wydobyte z majestatycznego drzewa cedrowego, dumnie zdobiącego prowansalskie wąwozy. Jego moc w kompozycji z minerałami morskimi to idealna baza, która wesprze Twojego mężczyznę w podejmowaniu dziennych wyzwań.Minerały i Drzewo Cedrowe to kompozycja inspirowana męską siłą woli, idealna dla mężczyzny, który łączy szybkość działania z opanowaniem i stanowczością. Zapach, który wyraża tempo życia i gotowość do zmian. Wybierając żel pod prysznic Minerały i Drzewo Cedrowe dla swojego mężczyzny, zapewnisz mu intensywne doznania.
Oczywiście tekst ten ma zachęcić do zakupu, ale pamiętajcie drogie Panie, żaden żel nie zmieni Waszego mężczyzny :)


 fot:www.le-petit-marseillais.pl

Po 2 tygodniach testowania żelu uzgodniliśmy wspólnie, że świetnie nawilża (ciało), łatwo się spłukuje, jest wydajny i dobrze się pieni, a jego zapach jest odświeżający.

Nie byłabym sobą gdybym nie przetestowała go na swojej skórze i włosach, ot tak z ciekawości, bo raczej na co dzień nie używam kosmetyków dla mężczyzn. 

Dziś mogę jednak stwierdzić, że zdecydowanie bardziej wolę te dedykowane dla nas drogie Panie, ładniej pachną na naszej skórze, dłużej czujemy ich zapach, natomiast męski żel świetnie pachnie na naszych facetach, a na nas po 30 min praktycznie go przestajemy czuć. Zostawmy więc to co męskie, mężczyznom i tylko im. Co do mycia włosów, to nigdy nie byłam zwolenniczką tego typu produktów i po tym teście nadal nią nie będę. Włosy są gładkie, ale to jedyna ich zaleta, obok gładkości jest brak objętości, połysku i co najgorsze, żel tak wysuszył skórę mojej głowy, że momentalnie zaczęła się "sypać" (tu muszę dodać, że nigdy nie miałam problemu z łupieżem, ale nigdy też nie stosowałam żelu do kąpieli jako szamponu). Ten eksperyment się nie powiódł, można by powiedzieć, że to żel dla mężczyzn, a ja przecież mam długie włosy, ale oni też takie miewają, więc to żaden argument. Należy jednak pamiętać, że co człowiek to inna reakcja na produkt, u mnie była akurat taka, ale może u Was będzie zupełnie inna. Jeżeli, którakolwiek z Was testowała żel w ten sposób, podzielcie się ze mną Waszymi wrażeniami.

Podsumowując: jako żel do kąpieli dla mężczyzn - TAK, jako żel do mycia włosów - ZDECYDOWANE NIE, jako żel do twarzy - wasi mężczyźni sami muszą zdecydować, ponieważ na tą opinię składa się wiele czynników, każdy ma inną cerę, z innymi potrzebami. Ja po skórze na głowie, zdecydowałam się nie testować tego produktu na mojej twarzy, ponieważ cerę mam mieszaną i obawiam się, że żel mógłby za bardzo wysuszyć niektóre jej partie.

Kończąc już artykuł, chciałabym wspomnieć o dwóch innych wariantach żeli dla mężczyzn, ponieważ marka LPM wprowadziła nie jeden, ale trzy różne zapachy, co na pewno jest ogromnym plusem, ponieważ zdecydowanie półki w sklepach są przepełnione wieloma wariantami żeli kobiecych, a tych dla mężczyzn jest dużo DUŻO mniej.

Mięta i Cytrusy

fot:www.le-petit-marseillais.pl

Ta energetyzująca kompozycja ma moc, która skutecznie pobudzi umysł i ciało do życia. Mięta ostudzi skórę rozgrzaną słońcem, a cytrusy sprawią, że Twój mężczyzna otrzyma zastrzyk pozytywnej energii.
Jak zapach cytrusów i mięty może wpłynąć na męski wizerunek? Jeśli włosy i ciało mężczyzny pachną lekko i świeżo, będzie postrzegany jako dynamiczny i pełen pozytywnej mocy. Zatem jeśli chcesz, by Twój ukochany codziennie roztaczał wokół siebie aurę zdecydowanej, męskiej energii, dobroczynne działanie Mięty i Cytrusów od Le Petit Marseillais ucieszy Was oboje.


Drzewo Cade

fot:www.le-petit-marseillais.pl

Ten wariant najbardziej mnie zaintrygował i jestem bardzo ciekawa jego zapachu. Być może z czystej ciekawości pojawi się na mojej półce w łazience.

To wyjątkowe połączenie składników, które skrywa w sobie męską naturę. Drzewo Cade, czyli jałowiec - składnik używany w wielu męskich kosmetykach - w duecie ze słodko-gorzką wonią leśnej paproci tworzy świeży, męski i wyrazisty zapach.
Mężczyzna pachnący paprociowymi nutami roztacza wokół siebie aurę bezkompromisowej jakości, której szuka w przedmiotach, jakimi się otacza. Zdecydowany i elegancki, zna swoje mocne strony i doskonale wie, jak je we właściwy sposób wykorzystać. To zapach dla mężczyzny na wskroś nowoczesnego, potrafiącego łączyć tradycję z szybkim tempem życia.

/Em

#poczujmeskanature #ambasadorkaLPM #testowanie 


Moje kochane truskawki w połączeniu z super żelami LPM to spełnienie moich kosmetycznych marzeń. Trzymajcie kciuki, żebym mogła wziąć w niej udział!


#truskawkowylpm#twojachwilalpm  #ambasadorkaLPM

/Em

Nie wiem jak Wy ale ja już się nie mogę doczekać, aż rekrutacja się skończy a zacznie się wielkie testowanie :) tym razem coś dla panów, ale przecież wiadomo, że my im pomożemy! 

Dzięki uprzejmości firmy Saal Digital miałam okazję przetestować fotozeszyt. Wielu z Was pewnie słysząc lub czytając słowo "fotozeszyt" wyobraża sobie produkt, który bardziej pasuje do nastolatek w gimnazjum niż na prezent, lub do profesjonalnego użytku. Nic jednak bardziej mylnego. Bez zbędnych szczegółów przedstawię Wam największe zalety tej formy prezentacji zdjęć.


Decydując się na zakup fotozeszytu w SaalDigital decydujemy się tak na prawdę na bardziej swobodną wersję osławionych fotoksiążek. Na pewno widzieliście niejedną świetną ofertę "fotoksiążki" drukowanej, a nie wywoływanej na papierze fotograficznym, w efekcie otrzymywaliście marne wydruki na papierze kredowym. Zamawiając testowany przeze mnie fotozeszyt inwestujecie w dużo ładniejsze wydanie niż zwykła kredowa kolorowa książeczka w twardej oprawie ze ściętymi z jednej strony spadami.


Taki fotozeszyt to wg. mnie najlepsza forma portfolio w przystępnej cenie. Mamy do wyboru ogrom formatów, możemy wybierać ilości stron w zależności od potrzeb, nie martwiąc się, że będziemy musieli wstawić dwie strony puste na końcu, żeby dobrnąć do wielokrotności 4/8/16. To tylko jedna z wielu jego zalet. 


Kolejną jest swobodne przewracanie stron, a dzięki odpowiedniej gramaturze papieru nie musimy się martwić, że po 10 obejrzeniach zeszytu strony nam powypadają. Wykończenie jest tu ogromnym atutem. Metalowe bindowanie jest z dwóch stron zakończone w taki sposób by strony nie dało się "wykręcić" z kółeczek.


Dodatkowo pierwsza i ostatnia strona to przeźroczyste tworzywo PP, nie tylko usztywnia całość, ale i zabezpiecza przed zalaniem zeszytu. Ogromny plus za takie rozwiązanie.


Na koniec przejdźmy do papieru. Jak już wcześniej wspomniałam nie jest to byle jaka kreda, którą stosuje się obecnie wszędzie i do wszystkiego. Nie, nie. Tu dostajemy wysokiej jakości papier (nie satynę!) o wyjątkowej gęstości, papier który świetnie oddaje kolory i pozwala na wyciągnięcie najwyższej jakości z wydruku. W dodatku jest on teraz wyjątkowo modny :).

Podsumowując tą skądinąd krótką recenzję (bo nie ma sensu pisać powieści, jeśli można zająć się konkretami), gorąco polecam Wam taką formę prezentacji fotografii zwłaszcza jako portfolio, ale także na prezent kiedy mamy dużo zdjęć, a nie mamy dużych funduszy na porządną fotoksiążkę.  Jest to bardziej szkicowa wersja wysokiej jakości, czyli kolejny świetny produkt w linii produktów SaalDigital.

/Em




Dzięki uprzejmości Rekomenduj.to miałam okazję "przetestować" tak wiele pyszności, od których ciężko się oderwać. Tak ciężko, że dopiero dziś mam możliwość napisania przepisu na konkursowe szyszki.

Składniki:

Szyszki:
40 dag krówek,
2 łyżki kakao, 

1/2 paczki masła, 
4 opakowania ryżu preparowanego, 
pół paczki orzechów laskowych (trzeba je drobno posiekać) , 
paczka wiórek kokosowych. 


Polewa: na każde 30 cukierków Werther's Original Soft Carmels potrzebne będą 3 łyżki masła i 150 ml mleka.

Dodatkowo potrzebna będzie miska w której można podgrzewać masę. 


Przygotowanie:

Krok 1: do dużej głębokiej miski wkładamy 1/2 paczki masła, 2 łyżki kakao i 40 dag krówek, miskę ze składnikami należy postawić na garnku z wrzącą wodą.

 
Krok 2: gdy składniki się rozpuszczą i połączą w jednolitą masę, dodajemy 4 torebki ryżu, pół paczki siekanych orzechów laskowych i pół paczki wiórek kokosowy. Wszystko razem dokładnie mieszamy. 


Krok 3: z powstałej masy, nie zdejmując jej z garnka z wrzątkiem, formujemy w lekko zwilżonych dłoniach kulki. Kulki powinny być mocno zbite, żeby się nie rozpadły. Odstawiamy kulki do zastygnięcia. 


Krok 4: w tym czasie przygotowujemy polewę. W garnuszku o grubym dnie rozpuszczamy Soft Carmels, masło i mleko, doprowadzamy do wrzenia i pozostawiamy na małym ogniu, gotujemy tak długo aż polewa zgęstnieje. 


Krok 5: w tak przygotowanej polewie męczący kulki z jednej strony i posypujemy wiórki kokosowymi. 
GOTOWE! 


Taki deser najlepiej smakuje zaraz po zastygnięciu polewy. 🍧🍦🍩🍰🍫🍬 


/Em


Dziś postanowiłam odpowiedzieć na to proste pytanie, czy warto przekraczać próg drogerii Hebe, czy może lepiej zostać np. przy starym poczciwym Rossmannie.

Dotychczas jeśli już szłam do drogerii zazwyczaj był to Rossmann, ponieważ miałam do niego najbliżej. Jest ich kilka w moim mieście rozmieszczonych w takich miejscach, że w zasadzie wszędzie do nich blisko, zupełnie jak do Biedronki :). Zostawmy jednak te dwa sklepy na boku i skupmy się na tym czy Hebe skradła moje serce.

Jak już wiecie dzięki uprzejmości portalu Streetcom miałam okazję poznać zupełnie nowe marki, które dostępne są tylko w Hebe. 

W dużym skrócie napiszę o kosmetykach testowanych przeze mnie i osoby, które dostały ode mnie próbki/pełnowartościowe produkty z paczki Ambasadorki.


Marka ProSalon

Pełnowymiarowa Keratyna w sprayu do włosów, produkt bardzo ładnie pachnący w trakcie psikania i szybko wchłaniający się. W przypadku moich włosów zauważam lekkie zmiany od kiego stosuję tę formę pielęgnacji. Myślę, że śmiało mogę polecić Wam chociaż wypróbowanie tego produktu.

Oprócz Keratyny w paczce Ambasadorek znalazły się także próbki szamponów i masek do włosów tej samej marki.


Szampon świetnie pachnie, super się pieni, bardzo łatwo i dokładnie spłukuje. Niestety z moimi włoskami nie za bardzo współgra. Mam problem z rozczesaniem włosów po tym szamponie. Ale od czego jest dodatkowy produkt w postaci maski...


... maski działającej jak odżywka, która pozwala na łatwiejsze rozczesywanie. Ten duet daje wspaniale radę i polecam go wszystkim, którzy lubią lekkie, zwiewne włosy.

P2 Tusz z olejem arganowym

Tusz taki jak lubię, głęboka czerń, wyjątkowo dobra konsystencja, łatwy w rozprowadzaniu, bez paskudnych sztucznych kwiatowych zapachów, gdyby tylko szczoteczka była inna...



Szczoteczka tej maskary z moimi rzęsami kompletnie nie współgra, po pomalowaniu nią rzęs, moje rzęsy są posklejane przez co dużo bardziej rzadkie, tworzą się grudki, które po kilku godzinach zaczynają się kruszyć. Zastanawiałam się czy to kwestia formuły tuszu czy szczoteczka i w tym celu użyłam starej dużo gęstszej końcówki i efekt był rewelacyjny. Rzęsy idealnie pokryte, nic się nie rozmazuje ani nie kruszy. Polecam ten produkt jako jeden z lepszych w tej półce cenowej, ale zdecydowanie z inną szczoteczką.


Kolagenowa maseczka pod oczy PureDerm.



Uwielbiam, kocham i mogłabym nosić całymi dniami. Bez zbędnych słów, genialny produkt, polecam z pełną satysfakcją dla młodszych i starszych kobiet. Moja mama wypróbowała razem ze mną i była równie nią zachwycona. To jeden z tych produktów, po które na pewno wybiorę się do Hebe.

Perfumy Mia Me Mine Halloween.


Kolejny super produkt, zapach to oczywiście kwestia gustu, ale to co mnie w nim urzekło to jego trwałość, która jest zaskakująco dobra. Po całym dniu w pracy wieczorem nadal czuć delikatne nutki tej wody, nie drażniące, ale te przyjemne na zakończenie dnia. Zdecydowanie polecam jeżeli tylko zapach się spodoba. 

Peeling Cukrowy do ciała.


Kolejny produkt z oferty Hebe, który mnie pozytywnie zaskoczył. Nie przepadam za masłami i tłustymi kosmetykami. Jednak jego zapach i forma tworzą bardzo pozytywną całość. Jest to peeling po kąpieli, nie w trakcie, co też jest dla mnie ciekawym rozwiązaniem. Polecam ot choćby ze względu na zapach, który od razu przenosi nas w świat wiecznego relaksu, a przy okazji dobrze nawilża i masuje skórę.

Nacomi Olej Kokosowy - Krem.


Moje ulubione próbki, szkoda mi było je rozdawać, ale na tym polega moja rola w kampanii więc dzieliłam się ze znajomymi skrupulatnie. Kokosowy krem świetnie nawilża skórę, można go stosować do rąk, stóp, łokci czy innych partii ciała, które są narażone na nadmierne przesuszenie. Kolejny z tych kosmetyków, po które na pewno wybiorę się do Hebe. 

Krem z jadem węża.



Te próbki z kolei są ulubionymi Marii. Krem z jadem węża świetnie się rozprowadza, ładnie pachnie i szybko się wchłania. Żeby potwierdzić lub zaprzeczyć jego przeciwzmarszczkowym właściwością myślę, że trzeba by było użyć chociaż jeden słoiczek. Zachęcam jednak do spróbowania.

Bandi Krem z kwasem migdałowym i polihydroksykwasami.



Kolejny kosmetyk, który wypróbować miała okazję Maria. Powiedziała mi tylko tyle "napisz coś fajnego o tym kremie na blogu, bo na prawdę go polubiłam". Myślę, że tyle wystarczy :). Maria poleca a ja dołączam się do polecenia. Pierwsze efekty widoczne są po dłuższym i regularnym stosowaniu.

Bandi pojedyncze próbki.


Na koniec taki zestaw próbek Bandi, są to za małe ilości by wypowiadać się na temat działania tych produktów, jednak warto je poznać. Marka Bandi ma bardzo szeroką gamę produktów, które powinny zaspokoić kobiety w każdym wieku. Plus! Ładnie pachną!


Podsumowując już artykuł kampania z Hebe była pełną niespodzianek przygodą, którą warto było przeżyć. Dzięki niej na pewno znalazłam dla siebie co najmniej dwa produkty, do których będę regularnie powracała. Sama drogeria jest bardzo przyjemna, obsługa miła, nie narzucająca się (przynajmniej u mnie w mieście), ceny atrakcyjne, promocje jeszcze lepsze no i oczywiście niepowtarzalne produkty, których nie znajdziecie nigdzie indziej. Cieszę się, że miałam okazje wziąć w tej kampanii i poznać świat Hebe. 

Jeżeli macie chwilę wolnego i myślicie sobie "aaa może by tak pójść..." to idźcie, idźcie do Hebe <3

/Em

Portal streetcom.pl sprawił mi niezmiernie miłą niespodziankę, którą była paczka ambasadorska w kampanii Hebe. Dzielę się dziś z Wami, krótkim paczkolookiem i spisem kosmetyków i próbek jakie paczka zawierała.


Klasyczne pudełko dla wszystkich Ambasadorek jak zwykle w najwyższej jakości zawierało aż 5 produktów pełnowymiarowych, mini perfumy i całą masę próbek.


Wśród produktów pełnowymiarowych znalazły się bardzo przyjemna woda perfumowana Halloween Mia me mineo pojemności 15 ml, czarny tusz do rzęs marki P2 Glam De Luxe Argan Oil Mascara, Kolagenowe maseczki pod oczy 30 szt., krem z kwasem migdałowym i polihydroksykwasami marki Bandi, Naturalny Peeling cukrowy do ciała po kąpieli marki Nacomi oraz Keratyna w płynie bez spłukiwania marki Chantal Prosalon.


W strefie próbek znalazły się takie produkty jak: Chantal Prosalon Szampon do suchych i zniszczonych włosów z olejkiem arganowym, towarzysząca szamponowi maska do włosów do spłukiwania, próbki kremu przeciwzmarszczkowego z peptydami jadu węża, próbki naturalnego oleju kokosowego w postaci jedwabistego kremu, oraz szereg próbek marki Bandi, a wśród nich: Gold Philosophy - krem do twarzy, Veno Care - krem redukujący zaczerwienienia, Hydro Care - krem intensywnie nawilżający, Anti Acne - kremowa kuracja antytrądzikowa, Anti Aging - kremowa kuracja przeciw zmarszczkom.

O każdym z produktów napiszemy w oddzielnych artykułach poświęcając im odpowiednią ilość uwagi, natomiast o próbkach napiszemy w artykule zbiorczym, ponieważ poza szamponem, maskom i olejem kokosowym, są to zbyt małe ilości, do napisania pełnej recenzji z testowania. Po jednym użyciu raczej efektów nie zobaczymy.

/Em