To dobry tusz do rzęs, ten prezentowany wyżej na zdjęciu wpadł w moje łapki przy okazji przeglądu boxu Pure Beauty. I to nie byle jakiego, tylko urodzinowego. Dlaczego tak go polubiłam? Opowiem w dalszej części, najpierw poznajcie jego cechy:
OCZEKIWANE DZIAŁANIE:
👁 Pogrubienie.
👁 Wydłużenie.
👁 Intensywna czerń.
SKŁADNIKI AKTYWNE:
👁 Olej z oliwek, rycynowy
SPOSÓB UŻYCIA:
Nanieś tusz za pomocą aplikatora na całą długość włosków, od nasady, po końce.
Wystarczy jedno spojrzenie na to przesłodkie opakowanie, aby zrozumieć, że miłość nadciąga i to w zabójczym tempie. Pudrowy róż w połączeniu z pięknym srebrnym napisem VEGAN zupełnie do mnie trafia. Tak Bell opakowało te parę mililitrów czarnego cudeńka. Wiadomo, że opakowanie to nie wszystko ale i zawartość jest dość wyjątkowa. Formuła zawiera w sobie olej rycynowy, który pozwala pielęgnować rzęsy, od dłuższego czasu stosuję go by moje były zdrowe i lśniły naturalnym blaskiem, tym bardziej ucieszył mnie fakt, że ta maskara ma go w sobie. Ogromnym atutem dla mnie jest też, certyfikat PETA jaki posiada ten produkt, a wisienką na torcie fakt, że został przebadany przez dermatologa i okulistę, jak wiemy wygląd to prestiż, a zdrowie to luksus.
Tak wygląda szczoteczka, na zdjęciu widać cieńsze i grubsze, krótsze i dłuższe włoski, to one zadbają o wykończenie aż po same końce. I tak właśnie jest, moje rzęsy są wyraźnie podkreślone i pomalowane intensywną czernią aż po same końce. Sama maskara bardzo fajnie się rozprowadza, szybko zastyga, a w opakowaniu szczelnie zamknięta nie traci na świeżości, dodatkowo trwałości też nie mam nic do zarzucenia, jest dobra. Tusz się nie osypuje i nie kruszy, nie tworzą się pandzie oczka.
Niczym w pokemonach wybieram tą maskarę na mojego ulubieńca edycji urodzinowej, a możecie mi wierzyć wybór nie był łatwy. Zachęcam też do zerknięcia na najnowsze dostępne edycje boxów PureBeauty, to nie tylko świetna zabawa ale też idealny prezent dla kosmetycznych maniaczek.
/Em




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz