Tą przeuroczą tubkę znalazłam w pudełku Pure Beauty o nazwie idealnie pasującej do niej - Bella Vita. Tak na marginesie jeżeli jeszcze z jakiegoś powodu nie subskrybujesz pudełek najlepszych pod słońcem, to proponuję zmienić to i to jak najszybciej, bo co miesiąc mijają Cię wspaniałe produkty i kosmetyczne nowości.
JAK DZIAŁA:
🚗 Witamina E.
🚗 Olej z pigwy.
🚗 Olej z pestek dzikiej róży i z pestek moreli.
A teraz kilka słów ode mnie po wypróbowaniu go na własnej skórze. Konsystencja gęsta, tłusta nie oleista, taka bardziej jak prawilna wazelina niż klasyczny balsam, który zjadasz w 3 sekundy po aplikacji. Zapach - ach ten zapach - to kwestia gustu oczywiście, dla mnie jest ukochany, nie chemiczny, nie sztuczny, taki jak lubię. Odczucia na ustach? Bez lukru, po prostu świetnie "leży" ale przede wszystkim "leży" dłużej niż większość konkurencji tego gatunku. Ponowna aplikacja oczywiście po jedzeniu i piciu, ale jeśli po prostu go nosisz i tylko się uśmiechasz od ucha do ucha bo nie widzę przeciwskazań, to spokojnie możesz cieszyć się nim do 2h, a może nawet 3. To, że balsam się wchłania i znika po jakimś czasie nie jest jednak problemem, po prostu używasz go częściej bo tak bardzo kusi tym swoim zapachem.
Co do działania tego przepięknego cudeńka, to ja nie mam uwag, robi swoje, nawilża, wygładza, nadaje miękkości i zostawia mnie z poczuciem komfortu na bardzo długo. Polecam balsam choć na co dzień tego bym się po sobie nie spodziewała i chyba tu jest ta odpowiedź, o co mi chodzi? No po prostu to pierwszy balsam do ust, który pokochałam.
/Em



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz