Już od pierwszego użycia uwagę zwraca sama kompozycja zapachowa. Początek jest świeży i owocowy. Wyraźnie czuć soczyste nuty, które po chwili ustępują miejsca delikatnym akcentom kwiatowym. Dopiero na końcu pojawia się przyjemna słodycz z ciepłym, otulającym charakterem. To zapach kobiecy, ale jednocześnie lekki i niezobowiązujący. Nie dominuje otoczenia, tylko subtelnie towarzyszy przez kilka godzin.
Bardzo spodobało mi się również to, że nie jest to typowa mgiełka, która ma jedynie pozostawić zapach na skórze. Formuła zawiera drobinki, dzięki którym ciało zyskuje delikatny, rozświetlający efekt. Nie jest to mocny błysk przypominający brokat, ale subtelna poświata, która szczególnie ładnie prezentuje się na ramionach, dekolcie czy nogach. W słoneczny dzień wygląda to naprawdę bardzo elegancko.
Takie kosmetyki świetnie sprawdzają się również podczas wakacyjnych wyjazdów. Zamiast zabierać ciężkie flakony perfum, można wrzucić do kosmetyczki lekką mgiełkę i sięgać po nią zawsze wtedy, gdy ma się na to ochotę. Po spacerze, przed spotkaniem ze znajomymi czy wieczornym wyjściem. To jeden z tych produktów, który bardziej buduje nastrój niż staje się głównym elementem makijażu czy pielęgnacji.
Jeśli chodzi o samą aplikację, jest bardzo wygodna. Wystarczy kilka psiknięć na skórę, aby otulić się przyjemnym zapachem. Dzięki lekkiej formule można bez problemu ponowić aplikację w ciągu dnia, a subtelny połysk pozostaje naturalny i nie daje efektu przesadnego błyszczenia.
Myślę, że Stardust przypadnie do gustu przede wszystkim osobom, które lubią owocowo-kwiatowe kompozycje z odrobiną słodyczy, ale nie przepadają za ciężkimi, wieczorowymi perfumami. To kosmetyk, który dobrze wpisuje się w codzienność. Nie wymaga specjalnej okazji, bo sam potrafi sprawić, że zwykły dzień staje się odrobinę przyjemniejszy.
Czy zostanie ze mną na dłużej? Jest na to spora szansa. Lubię produkty, po które sięga się odruchowo, bez zastanowienia. Takie, które stoją na półce i przypominają o sobie nie obietnicami z opakowania, ale tym, że po prostu dobrze się ich używa. Stardust Body Spray właśnie takie robi na mnie wrażenie. Lekki, kobiecy, subtelnie rozświetlający i idealny na lato. Czasem naprawdę nie potrzeba niczego więcej. Na zakończenie dodam tylko, że to jeden z moich ulubieńców Czerwcowej edycji Pure Beauty.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz