Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do ciała. Pokaż wszystkie posty
Coś dla miłośników tatuaży!

września 12, 2025

Coś dla miłośników tatuaży!


Bardzo ciekawa propozycja wkroczyła na rynek pielęgnacji, powstała z myślą o osobach, które są miłośnikami tatuaży i ozdabiają nimi swoje ciało. Ja swoją tubkę znalazłam w kultowym boxie Pure Beauty i z miejsca ją polubiłam, przede wszystkim ze względu na inicjatywę i pomysł.

Marka z Pabianic stworzyła produkt, który ma za zadanie chronić tatuaże i makijaż permanentny przed szkodliwym działaniem promieniowania UV, które m.in powoduje utratę intensywności tuszu. Dodatkowo krem Reprintic ma za zadanie nawilżyć, zregenerować i odżywić skórę, pozostawiając ją bardziej jędrną i elastyczną.


Dość ciekawe składniki sprawiają, że jeszcze chętniej przyjrzałam się temu produktowi. Jego bazą jest sok smoczej krwi pozyskiwany z Ameryki Południowej z drzewa Croton Lechleri (gatunek drzewa z rodziny wilczomleczy), odpowiada on za wspomaganie bariery ochronnej skóry oraz stymulację syntezy kolagenu z elastyną. W swojej formule krem ma drogocenną mieszankę olejów makadamia i oleju z rokitnika. Ten duet odpowiada za nawilżenie, wygładzenie i regenerację skóry, co ma wpływ na intensywność i wyostrzenie barw tatuażu. Dodatkowo Witaminy A i E odpowiadają za regenerację skóry po ekspozycji na słońcu, oraz za poprawę elastyczności skóry. Bardziej odżywiona, nawilżona i świeża skóra = lepszy wygląd tatuażu. Zwieńczeniem tej formuły jest filter UVA/UVB nie jest on ogromny, jedynie SPF15 ale to nadal robi sporą różnicę.

Jeśli chodzi o zastosowanie go w przypadku makijażu permanentnego, jego działanie będzie podobne, ochroni on skórę przed szkodliwym promieniowaniem, choć tutaj myślę, że większość z nas sięga po mocniejszą ochronę. Makijaż permanentny jest dość podobny do tatuażu, różni się techniką, ale zasada działania jest podobna. Warto więc zabezpieczyć go zwłaszcza kiedy słońce świeci bardzo mocno.


O samym kremie bez obietnic producenta mogę powiedzieć tyle, że jest on delikatny, konsystencja pomiędzy kremową ciężką, a lekką lejącą. Zapach w moim odczuciu jest delikatny i nie drażni, ale wiadomo jest to rzecz bardzo indywidualna, czy chroni i nawilża? Nawilża na pewno, dla mnie SPF15 to zdecydowanie za mała ochrona, jednak dla tych z Was, którzy nie potrzebują tak jak ja SPF50 pewnie świetnie się sprawdzi. Pamiętajmy, że kluczem do ładnego i intensywnego tatuażu jest zwyczajnie maksymalne nawilżenie skóry, więc warto stawiać na kremy stworzone specjalnie z myślą o tatuażach!

/Em

Smoothie Care od Bielenda to przepyszne rozwiązanie dla całego ciała.

września 28, 2022

Smoothie Care od Bielenda to przepyszne rozwiązanie dla całego ciała.


Witaj internetowy wędrowcze, miło mi, że zajrzałeś tu do mnie i moich kremów i innych kosmetyków. Dziś mam dla Ciebie niezastąpioną perełkę o przepysznym zapachu, a jest nią Multifunkcyjny krem Smoothie Care marki Bielenda.

Dwa słowa o kremie. Jest on stworzony z myślą o nawilżeniu całego ciała, jak również twarzy i dłoni. Formuła oparta na prebiotyku, odżywczym ekstrakcie z banana i orzeźwiającym ekstrakcie z melona ma regenerujące właściwości, nie obciąża skóry i szybko się wchłania zostawiając przy tym turbo-gładką i miękką w dotyku skórę. Można go stosować codziennie rano i wieczorem, wedle własnych upodobań. 



Mój krem dostałam razem z najnowszym pudełkiem PureBeauty a z racji, że jestem ogromną fanką pielęgnacji z Bielendą, bardzo mnie on ucieszył. Na co dzień nie wierzę w produkty multifunkcyjne, ale ten krem stanowi wyjątek potwierdzający regułę. Nie tylko ma przepiękny owocowy zapach, ale genialną delikatną konsystencję i świetnie się rozprowadza. Przy tej cenie po prostu wart każdej złotówki. Nie przypominam sobie by jakikolwiek krem był tak wydajny jak ten, ale może to kwestia umiejętności nakładania? Nieeeee, co ja mówię, jakich umiejętności, przecież ja nie umiem w każdy krem jednakowo. Taaak.. więc wracając do meritum. Wydajność lvl hard! 

Moja rada jest taka, jeżeli nigdy nie stosowałaś kremu z Bielendy, zanim pokryjesz nim całą twarz wypróbuj go na jej kawałeczku, odczekaj chwilę, zobacz jak się wchłania, jeżeli będzie to typ kremu jaki lubisz mieć na twarzy to śmiało baw się dobrze. Ja musiałam tak zrobić, ponieważ moje oczy nie przepadają za wszystkimi kremami, ale okazało się, że ostrożność w tym przypadku była nad wyraz, żadnego łzawienia i swędzenia w ich okolicy nie było. Jaka jest moja skóra po użyciu tego kremu? Przede wszystkim świetnie nawilżona bez niepotrzebnego błyszczącego filtru (strasznie ich nie lubię), gładka w dotyku, milutka, miękka i aksamitna. Dla mnie ten krem to strzał w 50!

/Em
Copyright © LittleThingWorld , Blogger