Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opinia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opinia. Pokaż wszystkie posty
Kilka słów o olejku do masażu od Kanu Nature.

października 22, 2025

Kilka słów o olejku do masażu od Kanu Nature.


Bardzo lubię wieczorami zwłaszcza jesienią i zimą oddawać się leżącym przyjemnościom, do takich oczywiście zaliczam masaże wszelkiego rodzaju. Dlatego z pełną chęcią wzięłam się za sprawdzenie olejku, który otrzymałam wraz z pudełkiem Royalty od Pure Beauty. 

Olejek w swojej formule zamyka witaminę E i naturalny olej słonecznikowy, który stanowi bogatą bazę odżywczą, jest idealny do masażu. Masaż przy pomocy tego preparatu sprawi, że skóra będzie odżywiona i zregenerowana, miękka i wygładzona, dodatkowo olejek wspomaga ochronę przed przesuszeniem i utrata wilgoci. Witamina E neutralizuje wolne rodniki i wspiera procesy regeneracyjne więc jej działanie jest typowo antyoksydacyjne. 

Dzięki nutom zapachowym produkt zapewnia przyjemne doznania zmysłowe. 

Jak widzisz na zdjęciach olejek jest zamknięty w butelce z tworzywa, która mieści 200 ml tego cuda. Buteleczka jest zakończona kroplomierzem, który dość sprytnie dozuje produkt. Wiem, że nie każdemu przypadnie do gusty brak pompki, ale mnie to akurat nie przeszkadza, bo dzięki temu stosuję go wydajnie.

Jeśli chodzi o konsystencję jest dokładnie taka jaka powinna być, śliska, oleista, stworzona do masażu. Dłonie pływają po skórze wręcz z jedwabistym efektem, dzięki czemu masaż może być wykonany na najwyższym poziomie relaksacyjnym. Olej słonecznikowy jest bardzo tłusty, więc po zakończonym masażu na skórze pozostaje delikatny film, to już kwestia gustu czy lubimy go, czy też nie. Natomiast jeśli jesteś właścicielką super przesuszonej skóry, to wręcz będzie to jego atutem.

Jeśli chodzi o kompozycję zapachową, mnie się ona podoba, jest delikatna, niemęcząca. Czy miałam lepiej pachnące olejki do masażu? Tak! Ale to wciąż jest kwestia gustu a Kanu ma w swojej ofercie różne zapachy, więc jest z czego wybierać.

Osobiście nie wiem czy sięgną po niego ponownie, ale tylko dlatego, że mam ochotę na inne warianty zapachowe, po nie sięgnę na 100% na pierwszy ogień chyba pójdzie pomarańcza-czekolada, albo jaśmin. Nie potrafię się zdecydować. Gorąco polecam zanurzenie się w świat KANU NATURE, nie pożałujesz.

/Em

Cera naczynkowa to nie problem. Redblocker ma koncentrat naprawczy.

października 12, 2025

Cera naczynkowa to nie problem. Redblocker ma koncentrat naprawczy.

 


Tak moja kochana, to ten moment, w którym możesz odetchnąć ze spokojem. Twoja cera naczynkowa, skłonna do ogromnych podrażnień znowu dostanie coś wyjątkowego od marki Redblocker. Tym razem jest to koncentrat naprawszy na dzień i noc. Jest to jeden z moich ulubieńców ostatniego pudełka Pure Beauty więc przyjrzyjmy się mu nieco bliżej.

Wiem, że znasz już markę, musisz ją znać jeśli masz cerę skłonną do podrażnień, u mnie też już się przewijała, dlatego przejdę od razu do rzeczy i skupię się na samym preparacie. Zamknięty w szklanej buteleczce z pipetą jest wyjątkowo wygodny w użyciu. Jego formuła jest dwufazowa wystarczy potrząsnąć zdecydowanie buteleczkę aby połączyć fazy koncentratu. Powstanie jedwabista, lekka konsystencja, która szybko się wchłania pozostawiając skórę bez niepotrzebnych i drażniących filmów.

Faza wodna preparatu skupia w sobie składniki aktywne, które eliminują zaczerwienienia, uszczelniają i chronią ścianki naczyń krwionośnych, dodatkowo nawilżając i regenerując skórę. Faza olejowa natomiast ma za zadanie wspierać działanie powyższych składników i utrzymać ich działanie.



Składniki aktywne zawarte w fazie wodnej to:  

Olej z pestek winogron
Ekstrakt z białej lilii
Kwas hialuronowy
Ekstrakt z aceroli
Trokserutyna


Na koniec kilka słów z wrażeń po stosowaniu tego koncentratu. Tutaj muszę nadmienić, że nie mam cery naczynkowej, ale zdecydowanie mam cerę wyjątkowo wrażliwą. Na ogromny plus zasługuje tu wyjątkowo dobra pipeta, która pozwala na użycie niemal całkowite preparatu (co jak wiemy zdarza się sporadycznie). Jego konsystencja po wymieszaniu jest aksamitna i wyjątkowo miła. Zapach delikatny, nienatarczywy, szybko o nim zapominam. Samo działanie jak dla mnie na plus, może bez ogromnych efektów WOW, ale o takie dzisiaj trudno. Jak dla mnie robi swoje, nawilża, koi, sprawia, że moja skóra jest odrobinę mniej wrażliwa. Zachęcam do wypróbowania koncentratu, lub innych produktów tej marki.

/Em
Clarena - marka wysoce ceniona przez salony kosmetyczne - stworzyła peeling idealny.

lutego 10, 2025

Clarena - marka wysoce ceniona przez salony kosmetyczne - stworzyła peeling idealny.

 


Jedną z marek, które dla mnie są topowe i idealne do mojej skóry jest marka Clarena. Znam ją od wielu lat i często sięgam po kremy i maski właśnie tej marki. Moja cera jest bardzo wrażliwa wystarczy nieco mocniej przejechać po niej palcem, a pojawi się czerwony odczyn, dlatego chętnie sięgam po delikatne pielęgnacyjne rozwiązania, przeznaczone właśnie do tego typu cery. 

W jednym z moich ukochanych pudełek Pure Beauty znalazłam peeling enzymatyczny do skóry wrażliwej, nadreaktywnej, z tendencją do atopii i alergii. Zacznę od kilku słów o samej formule i składzie peelingu, a później przedstawię swoje wrażenia i wytłumaczę dlaczego można się w nim zakochać.

Formuła peelingu jest oparta na enzymie papainy i wyciągu z wierzby, dwóch składnikach, które zapewnią dokładne oczyszczenie przy jednoczesnym zachowaniu delikatnego działania. Te dwa przemiłe składniki odblokowują również ujście gruczołów łojowych, a jeśli dołożymy do tego ekstrakty z białej lilii i ogórka z odrobiną alantoiny dostaniemy preparat łagodzący i kojący, który zminimalizuje objawy nadwrażliwości. 

Przyjrzałam się dokładnie składowi tego preparatu, bo wydaje się bardzo prosty. Dojrzałam w nim również ekstrakt z liści aloesu zwyczajnego, który pełni rolę humektantu o działaniu nawilżającym, łagodzącym i przeciwzapalnym. Potrafi również działać kondycjonująco i regenerująco na skórę bardzo suchą. Dodatkowym składnikiem nawilżającym jest zawarty w formule peelingu izomerat sacharydu i choć brzmi on bardzo chemicznie, jest to składnik pochodzenia naturalnego - roślinnego. Czytając składy produktów, często nie wiemy co tak naprawdę oznaczają te wszystkie chemiczne nazwy, dlatego rozszyfrowuję to dla Was. Kolejną świetną substancją jest lipopeptyd w skład, którego wchodzą aminokwasy argininy i tyrozyny, odpowiadające za rozluźnienie mięśni i łagodzenie ich napięcia, co prowadzi do zapobiegania tworzenia się zmarszczek. Peeling zawiera również biotynę i panthenol, a te dwa składniki każdy dobrze zna. 


Przejdę do opowiadania o samym peelingu w użyciu i efektach po jego stosowaniu. Udało mi się przetestować go bardzo dokładnie i przez dłuższy okres czasu, więc nie jest to opinia bazująca na 3 aplikacjach. 

Na początek kilka słów o opakowaniu, jest to niewielkich rozmiarów tubka, która mieści w sobie 100 ml peelingu. Jedna tubka przy stosowaniu peelingu 2 do 3 razy w tygodniu spokojnie wystarczyła mi na miesiąc ponieważ preparat jest dość wydajny. 

Sposób jego stosowania jest bardzo prosty, wystarczy kilka kropelek peelingu rozsmarować na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu i zostawić do pełnego wchłonięcia. Kolejnym krokiem jest zamoczenie dłoni w ciepłej wodzie i wmasowywanie produktu w skórę, czynność ta może trwać nawet do 5 minut, w zależności od waszej cierpliwości (tak podejrzewam). Ostatnim krokiem jest dokładne umycie twarzy. Tip dla Was, używajcie go podczas kąpieli lub prysznica, wtedy kiedy skóra jest bardziej wilgotna, a otoczenie ciepłe.

Jego konsystencja jest lekka i kremowa przez co bardzo komfortowo się go nakłada, zapach jest przyjazny, odczuwam w nim delikatną nutkę Lilii oraz nieco mocniejszą ogórka, co sprawia, że czuję lekkie orzeźwienie. Moja skóra już po pierwszym użyciu była bardziej promienna, zmatowiona i świeża, natomiast po dłuższym stosowaniu zauważyłam ogólną poprawę kondycji. Co ważne peeling nie prowadzi do złuszczenia, nie wysusza skóry, nie sprawia, że jest podrażniona po oczyszczeniu. Jestem bardzo zadowolona, że mogłam go przetestować bo znalazłam swój top 1 w kwestii dokładnego oczyszczenia. Na mojej bardzo wrażliwej skórze nie ma śladu używania peelingu, jest gładka, jędrna i miękka. 

Na zdjęciu poniżej widać kropelkę peelingu, dosłownie 5 takich ziarenek pokrywa całą moją twarz, szyję i dekolt. Zdjęcie zrobiłam po to by unaocznić Wam jak wydajnym jest ten produkt. Zachęcam Was do sprawdzenia chociaż jednego opakowania. Jego cena wacha się między nieco ponad 30 zł, a 70 zł, w zależności od drogerii i promocji. Ja go z ręką na serduchu polecam, spróbujecie raz i pewnie zostanie z Wami na dłużej, tak jak u mnie. 



/Em
Kuracja z Ziaja dla super wrażliwej skóry.

stycznia 06, 2021

Kuracja z Ziaja dla super wrażliwej skóry.




Dzięki uprzejmości wizaz.pl i ziaja miałam okazję wypróbować kuracje z witaminą C+HA/P. W skład kuracji wchodzą jak widać powyżej trzy produkty. Są nimi dwa kremy, na dzień i na noc, oraz esencja, którą można stosować zarówno pod jeden jak i drugi krem. Zanim opowiem Wam o moich wrażeniach napiszę kilka słów o każdym z nich i tradycyjnie już zajrzymy wspólnie do składu. 


Krem ujędrniający na dzień.




Krem na dzień to podstawa pielęgnacji, to właśnie one najczęściej chronią nasze buzie przed promieniami UV i zanieczyszczeniami. Jakie zatem zadanie ma powyższy krem, oczywiście poza oczywistym?  Zadaniem kremu jest redukcja drobnych i spłycenie głębszych zmarszczek, ujędrnienie skóry, długotrwałe nawilżenie, odmłodzenie poprzez rozświetlenie i wyrównanie kolorytu oraz ochrona przed promieniami UV. 

Czy wszystkie te obietnice zostały spełnione? Myślę, że na to pytanie trzeba odpowiedzieć dopiero po dłuższym czasie stosowania. Mogę Was zapewnić, że krem świetnie nawilża, a jeżeli jesteście fankami miękkiego shielda na Waszej buzi to ten krem jest właśnie dla Was. 

Stosowanie kremu jest oczywiście banalnie proste, wystarczy go nanieść na skórę i delikatnie wklepać. Nie jest to moja ulubiona metoda, nie lubię okładać się po twarzy dłońmi :)

Dodatkową zaletą, choć nie główną funkcją jest fakt, że ten krem jest na prawdę IDEALNY pod makijaż. Stosowałam wiele kremów, próbowałam różnych firm, żaden nie był tak dopasowany pod nałożenie makijażu. Koniecznie to sprawdźcie, cienie idealnie się rozprowadzają, nawet blendowanie jest łatwiejsze, w dodatku kolory są bardziej nasycone, a całość dłużej się trzyma. Po co komu baza jeżeli macie ten krem? 

O składnikach produktów napiszę na samym końcu, teraz przyjrzymy się kosmetykowi przeznaczonemu do nocnej pielęgnacji. 

Krem głęboko regenerujący na noc.




Po całym dniu i dokładnym oczyszczeniu skóry twarzy nic nie koi lepiej od kremu na noc. Kiedy nakładam krem na noc moja buzia aż się cieszy na to nawilżenie chłodnym kremem. Jednym słowem uwielbiam ten moment, pewnie nie tylko ja. 

Ziaja med oferuje świetny krem na noc, który nie tylko wspomaga naturalny nocny cykl regeneracji, ale zmniejsza objawy starzenia się skóry poprzez poprawienie jej napięcia, wygładzenie, nawilżenie i bardzo lekkie złuszczenie martwego naskórka. 

Kolejny raz powtórzę, że na pewno, aby zaobserwować działanie i potwierdzić czy krem działa tak jak to producent opisuje na opakowaniu potrzeba kilku miesięcy. To co widać od razu, podobnie jak w przypadku kremu na dzień, to świetne nawilżenie. Nakładając krem wieczorem, rano nadal mamy na buzi miły w dotyku shield. 

Krem oczywiście nanosimy na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu, delikatnie wklepując. 

Ziaja oferuje nam do tego duetu jeszcze jeden, uzupełniający produkt. Jest nim esencja na dzień i noc.


Esencja rewitalizująca. Skoncentrowane działanie na dzień/na noc.



Każda z nas uwielbia kremy, kremiki, serum i esencje, ja też, dlatego bardzo się cieszę, że jako uzupełnienie codziennej pielęgnacji otrzymujemy od ziaja med esencję. Po co w zasadzie nam taka esencja, skoro mamy już pakiet kremów? To pytanie pewnie krąży w głowie niejednej z Was. Wiele osób zapewne stwierdzi, że jest to bezcelowe, zwłaszcza, że zadaniem takiej esencji jest dokładnie takie samo działanie jak kremów, więc po co dokładać kolejny kosmetyk do i tak już wypełnionej po brzegi kosmetyczki? Tak na prawdę nie musicie, dwa kremy plus pewnie trzeci pod oczy wystarczą, ale zachęcam Was chociaż do spróbowania jeden raz tego trio. Esencja zawiera niemal 100% naturalnych składników i ma przede wszystkim boostować działanie kremów, dzięki niej kremy będą bardziej skuteczne, a efekty szybciej widoczne. 

Dodatkowo możecie stosować esencję niezależnie od kremów, jako samodzielną kurację redukującą zmarszczki wieczorem, lub rano w formie codziennej pielęgnacji. 

Okej tygryski, czas zajrzeć do składu tego wspaniałego trio. 


Składniki pochodzenia naturalnego jako atut ziaja med.  





Tym razem nie będę pisała o składnikach dla każdego z produktów osobno, ponieważ wszystkie są  z linii ziaja med i cechuje je podobieństwo w składzie. Przyjrzymy się tym najważniejszym, pochodzenia naturalnego. 

Dla tych z Was, które jeszcze nie miały styczności z linią ziaja med, kilka słów o niej. Musimy wiedzieć, że linia ta jest skierowana przede wszystkim dla tych z Was, które mają bardzo wrażliwą cerę, a nawet dysfunkcyjną. Są one dokładnie badane laboratoryjnie pod kątem dermatologicznego bezpieczeństwa i są dostępne w aptekach, mogą być również uzupełnieniem dermatologicznej terapii. 

Główną substancją aktywną tego trio jest Witamina C - kwas askorbinowy - połączony z glukozą, w efekcie czego powstaje bardzo trwała i stabilna Witamina C w formie naturalnego glukozydu. Jej największą zaletą jest wysoka trwałość w obecności tlenu czy wysokiej temperatury, a stopniowe uwalnianie zapewnia długotrwałe działanie na skórze. Wielokierunkowe działanie tej substancji to między innymi hamowanie starzenia się skóry, poprawa elastyczności, wygładzenie, wyrównanie kolorytu, rozjaśnienie przebarwień, redukcja czerwonych plamek, dodanie blasku i efekt naturalnego wyglądu. Dodatkowo chroni skórę przed promieniami UV oraz pełni rolę antyutleniacza. 

Poza Witaminą C, w składzie możemy znaleźć takie substancje jak:

Hydroksyprolina - jest jednym z budulców kolagenu i wykorzystuje się ją do redukcji zmarszczek, dodatkowo wspomaga uwalnianie toksyn.

Kwas Hialuronowy - tego pana nie trzeba nikomu przedstawiać, aktywnie nawilża i zapobiega utracie wody.

Fotostabilne filtry UVA/UVB - oczywiście jako ochrona przed promieniami.

Witamina E - znana wszystkim jako "witamina młodości" chroni przed szkodliwym środowiskiem i zanieczyszczeniami z zewnątrz, chroni przed promieniami UV i dodatkowo zmiękcza skórę.

Prowitamina B5 - intensywnie nawilża i zapobiega wysychaniu naskórka, działa kojąco i ochronnie.

Rozświetlające pigmenty - to one odpowiadają za wyrównanie kolorytu, mają w sobie złote drobinki odbijające światło i nadają skórze promienny, zdrowy wygląd.




Na zakończenie chciałabym dodać, że nasz mały nochal bardzo polubił ziaja med, ciągle chce się bawić kremami, oczywiście nie pozwalamy mu na to, bo kremik na psim pyszczku chyba nie dałby takich efektów jak na naszych (pyszczkach). Tak poważnie chciałam Wam polecić zapoznanie się z całą linią ziaja med, jest ona dużo bardziej bogata niż opisane produkty tutaj. Ziaja med to świetna inicjatywa dla tych z Was, które mają bardzo delikatną cerę. Gorąco polecam chociaż wypróbować po jednym opakowaniu.

/7wishes

#mojekwc #kwc #klubrecenzentki #wizazpl #7wishes #influ #ziaja #ziajamed
Copyright © LittleThingWorld , Blogger