Nowość dla mnie ale za to bardzo przyjemna dla noska. No Stylist Phlov by Anna Lewandowska to typowo słodka kompozycja, złamana nieco bardziej zmysłowym połączeniem. Zapach stworzony dla kobiety, która lubi iść pod prąd, na swoich własnych zasadach.
Z wodami toaletowymi i perfumowanymi jest tak, że to bardzo mocno kwestia gustu, można polecać albo odradzać zakup danego flakonu, ale tak naprawdę to każda z nas musi sama dla siebie stworzyć opinię zapachu. Mnie ten zapach trochę przekonuje, a trochę nie. Jest dość połamany, z jednej strony przyciąga, a z drugiej ma w sobie coś co potrafi mnie trzymać na dystans. Krótko mówiąc, muszę mieć na nie ochotę, wtedy lubię je nosić. Nie jestem w stanie przytoczyć podziału na nuty zapachowe, ponieważ na stronie producenta nie sposób je znaleźć, mogę jedynie powiedzieć, że dość mocno wyczuwalne są nuty czekoladowe i kwiat pomarańczy (to jest jedna z tych nut, z którymi ja się nie dogaduję), wykończenie jest jednak przyjemne i całkiem ciepłe, idealne na chłodniejsze dni. Co do trwałości nie mam im nic do zarzucenia, po 5h zapominam, że je noszę i jedyne co mi o nich przypomina to kropelki, które spadły na odzież. Dla mnie to idealny czas. Obecnie można je dostać za połowę ceny i uważam, że jest ona uczciwa do tego co dostajemy w przeuroczym flakoniku.
Wodę perfumowaną miałam okazję poznać dzięki fantastycznemu pudełku Pure Beauty, z edycji specjalnej Royalty #13 zauroczyła mnie samym faktem swojej obecności w nim i tak trafiła tutaj, do grona moich ulubieńców edycji.
/Em



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz