Pokazywanie postów oznaczonych etykietą influenser. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą influenser. Pokaż wszystkie posty
Dwie świetne bazy od Semilac

stycznia 26, 2021

Dwie świetne bazy od Semilac


 

Moja przygoda z hybrydą miała miejsce kilka lat wstecz, wtedy zakupiłam swoje pierwsze produkty Semilac, była to jedna z dwóch marek w tamtych czasach dostępnych dla takiego paznokciowego laika jak ja. Od tamtego czasu, zdarzało mi się testować różne hybrydy jednak zawsze wracam do Semilac. Coś w tym musi być, prawda?

Wyobrażacie sobie zapewne jak bardzo ucieszył mi się ryjek jak tylko dowiedziałam się, że zostałam wybrana jako jedna z ekspertek do testowania zestawu właśnie od Semilac. Teraz przychodzę do Was z wnioskami, nową wiedzą, nowymi odkryciami i krótką opinią na temat produktów przeze mnie testowanych.

Zacznę od tego jakie produkty testowałam przez ostatni miesiąc. Semilac przekazał wizażankom do przetestowania dwie bazy, BB BASE NUDE i SMOOTHER BASE. To o nich miałyśmy napisać, ale firma zrobiła fajną niespodziankę i do zestawu testowego dołączyła wszystkie potrzebne produkty, na każdy etap wykonywania hybrydowego manicure. W zestawie znalazł się PRIMER ACID FREE, dwa kolory FRAPPE i GIRL ON FIRE oraz TOP NO WIPE REAL COLOR. Mając taki zestaw nie mam innego wyjścia jak napisać kilka słów o każdym z tych produktów. 


SEMILAC BB BASE NUDE




Baza BB BASE NUDE, to kauczukowa baza przeznaczona dla osób, które chcą w szybki sposób upiększyć swoją płytkę. Ma odcień cielisty, świetnie współgra również z nieco bledszymi, zimowymi karnacjami. Jej wykończenie jest bardzo naturalne. Dzięki tej bazie można w bardzo szybki sposób wymodelować krzywą C, nadać ulubiony kształt swoim paznokciom, a nawet delikatnie je przedłużyć (do 0,5 cm). Dla mnie to wystarczająca długość, ponieważ moja praca nie pozwala mi na noszenie bardzo długich pazurków. Baza ta według mnie nie do końca jest przeznaczona dla osób, które przygodę z hybrydą dopiero rozpoczęły. Dla tych z Was lepszym rozwiązaniem będą bazy samopoziomujące. W przypadku tej bazy piłowanie/kształtowanie to absolutny mus. Jeżeli wiesz jak wykonać krzywą C, to ta baza świetnie się sprawdzi. 

SEMILAC SMOOTHER BASE




Samopoziomująca transparentna baza wygładzająca to idealne rozwiązanie dla osób, które mają nierówną płytkę, a nie przedłużają paznokci. Jeżeli po prostu używasz hybrydy zamiast zwykłych lakierów, wybierz właśnie tę bazę. Jest turbo prosta w nałożeniu, wystarczy kilka sekund na wypoziomowanie i boom do lampy :). Dla mnie świetnie się sprawdza nie tylko pod kolorowe lakiery, ale też pod ONE STEP HYBRID, jako właśnie wygładzenie pod kolor. 

SEMILAC PRIMER ACID FREE




Primer w każdym hybrydowym manicure to według mnie total #musthave, bez niego nasz manicure nie przetrwa nawet tygodnia. W tym przypadku jeżeli chodzi o moją płytkę nie jest inaczej. Manicure bez primera jest bardzo nietrwały, z primerem muszę go zdejmować ze względu na odrost paznokcia, albo na nudę :). Pamiętajcie aby nakładać bardzo cieniutką warstwę Primera i nie zalać nim skórek, pozwólcie też odparować preparatowi, nie nakładajcie bazy na mokrą płytkę. 

SEMILAC FRAPPE




Znacie to uczucie kiedy wybieracie fajny, jasny, cielisty odcień do manicure i bujacie się przez 30 min nakładając nieskończoną ilość warstw, bo kolor prawie wcale nie kryje? Ten kolor mile Was zaskoczy, wystarczą zaledwie dwie cieniutkie warstwy tego lakieru by płytka była idealnie pokryta. Frappe wylądował na liście moich ulubionych kolorów.

SEMILAC GIRL ON FIRE




Są takie kolory w życiu każdej kobiety, które po prostu muszą się przez nie przewinąć choćby jeden jedyny raz. Taki właśnie jest Girl On Fire, soczysta, krwista i przecudowna czerwień. Jedna cienka warstwa wystarczy aby Wasz manicure wyglądał niesamowicie kobieco, ale dla pogłębienia koloru polecam dwie warstwy. Kolejny #musthave na życie. 

SEMILAC TOP NO WIPE REAL COLOR




Ten produkt mnie zaskoczył, próbowałam topów wielu marek i nigdy nie zdarzyło mi się trafić na taki, który by zmieniał odcień kolorowej hybrydy, a może po prostu tego nie widziałam? Zadaniem tego topu jest właśnie zachowanie oryginalnego koloru hybrydy i nadanie wyjątkowego blasku (a tego jak wiadomo nigdy za mało). Faktycznie tak jest, zaledwie jedna warstwa nadaje paznokciom błyszczący wygląd. Top jest bardzo fajny i nie sposób nim zalać skórki. Ogromnie polecam.


Tak właśnie dotarliśmy do końca prezentacji produktów, ale na sam koniec chcę Wam napisać kilka technicznych informacji odnośnie tych produktów, ot tak, może komuś się przydadzą, może ktoś jeszcze czegoś nie wie o hybrydach.


Czasy utwardzania:


BAZY: 30 sekund w lampach UV LED 36/24 W, oraz 120 sekund w lampach UV 36W
KOLORY: 30 sekund w lampach UV LED 36/24 W, oraz 120 sekund w lampach UV 36W
TOP: 30 sekund w lampach UV LED 36/24 W, oraz 120 sekund w lampach UV 36W

Wyjątkiem od tej reguły jest nakładanie grubszej warstwy baz do nadbudowy paznokcia lub przedłużania, wtedy należy wydłużyć czas dwukrotnie. 

Hybrydowy manicure w 5 krokach:


1. Przygotuj płytkę paznokcia: odsuń skórki, nadaj kształt, zmatuj bloczkiem polerskim, odtłuść płytkę cleanerem.
2. Nałóż primer, odczekaj 30 sekund aż odparuje.
3. Nałóż bazę, pamiętaj o wydłużeniu czasu jeżeli nakładasz grubszą warstwę.
4. Nałóż kolor, nie nakładaj grubych warstw, lepiej cieniutkie, a dwie lub trzy.
5. Nałóż top, nakładaj cienką warstwę, koniecznie nałóż top na brzeg paznokcia.*

*Wolny brzeg paznokcia tak na prawdę zabezpieczamy zarówno bazą, kolorem jak i na końcu topem, trzeba jednak pamiętać, że po pomalowaniu wolnego brzegu, należy ponownie przejechać pędzelkiem po całej płytce paznokcia, aby wyrównać powstałe zgrubienie po malowaniu brzegu. 

Na zakończenie dodam, że polecam Wam produkty marki Semilac, nie tylko do stylizacji paznokci, jakiś czas temu miałam okazję testować produkty do makijażu, które równie dobrze się sprawdziły. Chciałabym też Wam powiedzieć, że warto przeczytać kilka opinii od wizażanek na temat tej marki. Przeglądając codziennie fora, facebooki i inne strony często spotykam się z opinią, że Semilac to byle jaka marka i że tylko laik po nią sięga. Prawda jest taka, że czy sięgniecie po Semilac, czy po markę z dużo wyższego przedziału cenowego, a nie wykonujecie poprawnie wszystkich czynności przy hybrydowym manicure nie będziecie zadowolone. Dla mnie Semilac jest porównywalny do produktów o 20 zł droższych. Na moje skromne zdolności manicurzystki domowej nie zauważam specjalnej różnicy w trwałości, w cenie zauważam jednak dużą różnicę. Dlatego próbujcie, kombinujcie ale przede wszystkim stosujcie się do reguł, a wtedy będziecie kochały Semilac to jak jak ja kocham.

/7wishes

#semilac #hybryda #manicure #hybrydowymanicure #mojekwc #kochamsemilac #paznokcie #mani #Wizazpl #klubrecenzentki 


Colour Catcher - ochrona jakiej jeszcze nie było

stycznia 18, 2021

Colour Catcher - ochrona jakiej jeszcze nie było

 

Chciałabym Wam przedstawić dziś bardzo fajny produkt, który pozwoli Wam zachować kolory na dłużej. Są to chusteczki wyłapujące kolory podczas prania, dzięki którym Wasze ubrania nie będą farbować.

Chusteczki Colour Catcher K2r (Henkel), to jedna z kilku dostępnych na rynku tego typu propozycja. Dlaczego warto sięgnąć akurat po te, a nie konkurencji? Produkt ten nie tylko wyłapuje kolory ale również cząsteczki brudu, dzięki czemu nasze ubrania nie tracą kolorów i są czyste. Chusteczka sama w sobie jest nieco większa niż te, z którymi miałam wcześniej styczność, ma specjalną strukturę, która pozwala wchłaniać kolory i brud jeszcze lepiej.



Wiele z Was zadaje to samo pytanie, czy takie chusteczki to chwyt marketingowy, czy na prawdę działają? Odpowiedź jest prosta, działają, ale nie czynią cudów, wciąż trzeba zachować pewne reguły, by Wasze pranie nie zostało zniszczone w pralce. 



Te zasady znamy wszyscy, a przynajmniej powinniśmy. Nowo zakupione ubrania zazwyczaj pierzemy osobno, tu nie ma wyjątku, nawet najdroższe chusteczki świata nie pomogą jeżeli wrzucimy do białego prania nową czerwoną bluzeczkę. Tak więc, nowe ubrania pierzemy mimo wszystko oddzielnie, najlepiej kilka razy, zanim wylądują w jednym praniu z naszymi białymi ubraniami. Ta zasada dotyczy również ręczników i pościeli, a także jeansu. Można zadać sobie pytanie "po co mi w takim razie te chusteczki, skoro nadal muszę segregować pranie?". Jak wyżej napisałam, po kilku praniach możemy już śmiało mieszać pranie kolorowe z białym, da nam to oszczędność czasu, zmniejszy ilość prań, zaoszczędzi nasze pieniądze. Ja używam takich chusteczek od dawna, mogę śmiało powiedzieć, że widzę dużą różnicę, zwłaszcza na ubraniach, które mają na przykład białe rękawy, a resztę w innym kolorze. W tym przypadku rękawy pozostają białe, a czerwień nadal jest czerwona. 





Jeżeli ciężko jest uwierzyć w to co piszę zachęcam do wypróbowania tego produktu. W regularnej cenie w Rossmannie znajdziecie je za nieco ponad 22 zł, w opakowaniu jest 20 szt. wystarczająco by zauważyć efekty. Te z kolei zauważyć można bardzo szybko, z racji że chusteczki wchłaniają barwniki, same nie pozostają niezabarwione. Po wyciągnięciu ich z pralki zobaczycie, że zmieniły kolor (najczęściej na szary o lekkim zabarwieniu). 


To co wyróżnia chusteczki Henkel od innych to ich zapach, jest przyjemny i zachęca do stosowania. 

#ZłapKolor #K2r #ColourCatcher #projekttrnd

Kuracja z Ziaja dla super wrażliwej skóry.

stycznia 06, 2021

Kuracja z Ziaja dla super wrażliwej skóry.




Dzięki uprzejmości wizaz.pl i ziaja miałam okazję wypróbować kuracje z witaminą C+HA/P. W skład kuracji wchodzą jak widać powyżej trzy produkty. Są nimi dwa kremy, na dzień i na noc, oraz esencja, którą można stosować zarówno pod jeden jak i drugi krem. Zanim opowiem Wam o moich wrażeniach napiszę kilka słów o każdym z nich i tradycyjnie już zajrzymy wspólnie do składu. 


Krem ujędrniający na dzień.




Krem na dzień to podstawa pielęgnacji, to właśnie one najczęściej chronią nasze buzie przed promieniami UV i zanieczyszczeniami. Jakie zatem zadanie ma powyższy krem, oczywiście poza oczywistym?  Zadaniem kremu jest redukcja drobnych i spłycenie głębszych zmarszczek, ujędrnienie skóry, długotrwałe nawilżenie, odmłodzenie poprzez rozświetlenie i wyrównanie kolorytu oraz ochrona przed promieniami UV. 

Czy wszystkie te obietnice zostały spełnione? Myślę, że na to pytanie trzeba odpowiedzieć dopiero po dłuższym czasie stosowania. Mogę Was zapewnić, że krem świetnie nawilża, a jeżeli jesteście fankami miękkiego shielda na Waszej buzi to ten krem jest właśnie dla Was. 

Stosowanie kremu jest oczywiście banalnie proste, wystarczy go nanieść na skórę i delikatnie wklepać. Nie jest to moja ulubiona metoda, nie lubię okładać się po twarzy dłońmi :)

Dodatkową zaletą, choć nie główną funkcją jest fakt, że ten krem jest na prawdę IDEALNY pod makijaż. Stosowałam wiele kremów, próbowałam różnych firm, żaden nie był tak dopasowany pod nałożenie makijażu. Koniecznie to sprawdźcie, cienie idealnie się rozprowadzają, nawet blendowanie jest łatwiejsze, w dodatku kolory są bardziej nasycone, a całość dłużej się trzyma. Po co komu baza jeżeli macie ten krem? 

O składnikach produktów napiszę na samym końcu, teraz przyjrzymy się kosmetykowi przeznaczonemu do nocnej pielęgnacji. 

Krem głęboko regenerujący na noc.




Po całym dniu i dokładnym oczyszczeniu skóry twarzy nic nie koi lepiej od kremu na noc. Kiedy nakładam krem na noc moja buzia aż się cieszy na to nawilżenie chłodnym kremem. Jednym słowem uwielbiam ten moment, pewnie nie tylko ja. 

Ziaja med oferuje świetny krem na noc, który nie tylko wspomaga naturalny nocny cykl regeneracji, ale zmniejsza objawy starzenia się skóry poprzez poprawienie jej napięcia, wygładzenie, nawilżenie i bardzo lekkie złuszczenie martwego naskórka. 

Kolejny raz powtórzę, że na pewno, aby zaobserwować działanie i potwierdzić czy krem działa tak jak to producent opisuje na opakowaniu potrzeba kilku miesięcy. To co widać od razu, podobnie jak w przypadku kremu na dzień, to świetne nawilżenie. Nakładając krem wieczorem, rano nadal mamy na buzi miły w dotyku shield. 

Krem oczywiście nanosimy na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu, delikatnie wklepując. 

Ziaja oferuje nam do tego duetu jeszcze jeden, uzupełniający produkt. Jest nim esencja na dzień i noc.


Esencja rewitalizująca. Skoncentrowane działanie na dzień/na noc.



Każda z nas uwielbia kremy, kremiki, serum i esencje, ja też, dlatego bardzo się cieszę, że jako uzupełnienie codziennej pielęgnacji otrzymujemy od ziaja med esencję. Po co w zasadzie nam taka esencja, skoro mamy już pakiet kremów? To pytanie pewnie krąży w głowie niejednej z Was. Wiele osób zapewne stwierdzi, że jest to bezcelowe, zwłaszcza, że zadaniem takiej esencji jest dokładnie takie samo działanie jak kremów, więc po co dokładać kolejny kosmetyk do i tak już wypełnionej po brzegi kosmetyczki? Tak na prawdę nie musicie, dwa kremy plus pewnie trzeci pod oczy wystarczą, ale zachęcam Was chociaż do spróbowania jeden raz tego trio. Esencja zawiera niemal 100% naturalnych składników i ma przede wszystkim boostować działanie kremów, dzięki niej kremy będą bardziej skuteczne, a efekty szybciej widoczne. 

Dodatkowo możecie stosować esencję niezależnie od kremów, jako samodzielną kurację redukującą zmarszczki wieczorem, lub rano w formie codziennej pielęgnacji. 

Okej tygryski, czas zajrzeć do składu tego wspaniałego trio. 


Składniki pochodzenia naturalnego jako atut ziaja med.  





Tym razem nie będę pisała o składnikach dla każdego z produktów osobno, ponieważ wszystkie są  z linii ziaja med i cechuje je podobieństwo w składzie. Przyjrzymy się tym najważniejszym, pochodzenia naturalnego. 

Dla tych z Was, które jeszcze nie miały styczności z linią ziaja med, kilka słów o niej. Musimy wiedzieć, że linia ta jest skierowana przede wszystkim dla tych z Was, które mają bardzo wrażliwą cerę, a nawet dysfunkcyjną. Są one dokładnie badane laboratoryjnie pod kątem dermatologicznego bezpieczeństwa i są dostępne w aptekach, mogą być również uzupełnieniem dermatologicznej terapii. 

Główną substancją aktywną tego trio jest Witamina C - kwas askorbinowy - połączony z glukozą, w efekcie czego powstaje bardzo trwała i stabilna Witamina C w formie naturalnego glukozydu. Jej największą zaletą jest wysoka trwałość w obecności tlenu czy wysokiej temperatury, a stopniowe uwalnianie zapewnia długotrwałe działanie na skórze. Wielokierunkowe działanie tej substancji to między innymi hamowanie starzenia się skóry, poprawa elastyczności, wygładzenie, wyrównanie kolorytu, rozjaśnienie przebarwień, redukcja czerwonych plamek, dodanie blasku i efekt naturalnego wyglądu. Dodatkowo chroni skórę przed promieniami UV oraz pełni rolę antyutleniacza. 

Poza Witaminą C, w składzie możemy znaleźć takie substancje jak:

Hydroksyprolina - jest jednym z budulców kolagenu i wykorzystuje się ją do redukcji zmarszczek, dodatkowo wspomaga uwalnianie toksyn.

Kwas Hialuronowy - tego pana nie trzeba nikomu przedstawiać, aktywnie nawilża i zapobiega utracie wody.

Fotostabilne filtry UVA/UVB - oczywiście jako ochrona przed promieniami.

Witamina E - znana wszystkim jako "witamina młodości" chroni przed szkodliwym środowiskiem i zanieczyszczeniami z zewnątrz, chroni przed promieniami UV i dodatkowo zmiękcza skórę.

Prowitamina B5 - intensywnie nawilża i zapobiega wysychaniu naskórka, działa kojąco i ochronnie.

Rozświetlające pigmenty - to one odpowiadają za wyrównanie kolorytu, mają w sobie złote drobinki odbijające światło i nadają skórze promienny, zdrowy wygląd.




Na zakończenie chciałabym dodać, że nasz mały nochal bardzo polubił ziaja med, ciągle chce się bawić kremami, oczywiście nie pozwalamy mu na to, bo kremik na psim pyszczku chyba nie dałby takich efektów jak na naszych (pyszczkach). Tak poważnie chciałam Wam polecić zapoznanie się z całą linią ziaja med, jest ona dużo bardziej bogata niż opisane produkty tutaj. Ziaja med to świetna inicjatywa dla tych z Was, które mają bardzo delikatną cerę. Gorąco polecam chociaż wypróbować po jednym opakowaniu.

/7wishes

#mojekwc #kwc #klubrecenzentki #wizazpl #7wishes #influ #ziaja #ziajamed
Trzy zupełnie inne maski Avon Anew

grudnia 27, 2020

Trzy zupełnie inne maski Avon Anew


 

Hej ludziska, dziś dzięki uprzejmości portalu wizaż.pl mam okazję przedstawić Wam trzy zupełnie inne maski marki Avon z linii Anew. Marki pewnie nie muszę nikomu przedstawiać, niemal każda z nas ma chociaż jeden kosmetyk "z avonu" w swojej łazience lub kosmetyczce. Przejdę zatem od razu do sedna. 

Anew Pollution Protect+


Na pierwszy ogień iście czarna maska w płacie. Jej zadanie to oczyszczenie i nawilżenie, ale nie byle jakie, jej główną rolą jest detoksykacja z zanieczyszczeń jakimi jesteśmy otoczeni zimową porą. Jedno opakowanie zawiera AŻ! trzy takie maseczki, jego regularna cena to niecałe 45 zł, obecnie w promocji za połowę ceny. Mogę śmiało stwierdzić, że przy cenie promocyjnej na prawdę warto w nią zainwestować. Projekt Anew w Avon to te kosmetyki z wyższej półki, w tym przypadku w jej formule zawarte zostały ekstrakt z alg morskich oraz antyoksydanty. Dowiedzmy się w takim razie czym są te antyoksydanty i co tak na prawdę robią. 

Antyoksydanty to nic innego jak przeciwutleniacze, mówi Wam to coś? Mnie nie bardzo więc zgłębiłam ten temat czytając różne artykuły w internetach. Przeciwutleniacze to związki chemiczne, które wspierają ochronę skóry przed zanieczyszczeniami z zewnątrz (tu warto wymienić te czynniki, niekorzystnie wpływające na naszą skórę, są nimi smog, dym tytoniowy, ale przede wszystkim słońce), a co za tym idzie, również wspomagają, proces opóźnienia starzenia się skóry. Do związków tych głównie wykorzystuje się witaminy takie jak E czy C, ale i koenzym Q. Antyoksydanty mają uzasadnione, a wręcz konieczne zastosowanie w kosmetyce "antyaging". Ich niedobór powoduje powstawanie rodników, które z kolei powodują starzenie się skóry. No dobrze, krótka lekcja chemii za nami, wyniesiemy z niej kluczowe info - ANTYOKSYDANTY - DOBRE!

Zajrzyjmy do pełnego składu maseczki:

Aqua, Propylene Glycol, Phenoxyethanol, Thiodipropionic Acid, Polysorbate 80, Sodium Hydroxide, Sodium Citrate, Chondrus Crispus Extract, Disodium EDTA, Hydroxyethylcellulose, Parfum, Ascorbyl Glucoside, Citric Acid, Panthenol, Histidine, Tocopheryl Acetate, Heliantus Annuus Seed Extract, Cereus Grandiflorus Flower Extract, Salvia Hispanica Seed Extract, Sodium Hyaluronate, C12-15 Alkyl Benzoate, Tribehenin, Ceramide NG, PEG-10 Phytosterol, Pelvetia Canaliculata Extract, Palmitoyl Hexapeptide-12, Imidazolidinyl Urea. 

Poniżej te wyróżnione przeze mnie, godne uwagi składniki maski.

Chondrus Crispus Extract - ekstrakt z alg
Pelvetia Canaliculata Extract - ekstrakt z alg
Tocopheryl Acetate - przeciwutleniacz (wit. E)
Cereus Grandiflorus Flower Extract - ekstrakt z kwiatów kaktusa
Salvia Hispanica Seed Extract - ekstrakt z nasion Chia

Aplikacja maski


Aplikacja maski nie różni się niczym od tych znanych nam już od jakiegoś czasu, w opakowaniu mamy jedną maskę w płacie, którą wyjmujemy i zakładamy dopasowując do naszej twarzy. Jest jednak coś innowacyjnego w jej opakowaniu, otóż tkanina i płyn są rozdzielone, żeby powstała maska musimy je najpierw połączyć. W tym celu musimy złożyć opakowanie foliowe na 3 części i mocno ścisnąć część dolną tak, aby płyn znalazł się w części z tkaniną. Na opakowaniu jest dokładna instrukcja jak to zrobić, krok po kroku opatrzona grafikami. Dla mnie ten etap jest kompletnie bezsensu. Być może ma to jakieś właściwości dodatkowe (maska jest bardziej świeża etc, ale przecież opakowania i tak są szczelnie zamykane więc wydaje mi się, że to tylko taki bajer, który ma za zadanie wyróżnić markę). Dla mnie ten etap to kompletna strata czasu, zamiast otworzyć opakowanie i wyjąć z niego maskę, muszę wykonać kilka dodatkowych czynności i tracić na nie niepotrzebnie czas. Dla mnie czas jest esencją, nie mam go zbyt wiele. Jest to jednak jedyny minus jaki znajduję w tym produkcie, dlatego śmiało go polecam tym z Was, które chcą dokładnie oczyścić swoje buzie.


Anew Protinol Skin Hero Hydrogel Plumping Mask

Drugą z kolei maską w tym teście jest Protinol Skin Hero, bardzo ciekawa sylikonowa opcja dla tych bardziej leniwych. Już na wstępie warto powiedzieć o tym, że składa się z dwóch elementów, górnego na czoło, policzki i nos, oraz dolnego na okolicę wokół ust i brodę. Płaty są wykonane z bardzo delikatnego sylikonu, więc warto uważać by go nie rozerwać przy nakładaniu. 
Protinol Skin Hero ma za zadanie nawilżyć, ujędrnić i delikatnie odświeżyć skórę twarzy. Obecnie nie jest dostępna w sklepie Avon na ich oficjalnej stronie w Polsce, możemy ją za to dostać na ebayu lub na avon.uk.com za jedyne 4 funty (około 20 zł), tylko kto by chciał się fatygować dla jednej maseczki. A może ktoś jednak się znajdzie?



Głównym składnikiem tej maseczki jest Protinol, poniżej przedstawię Wam fragmenty z rozmowy z Brand Managerem Anew (żródło: www.avonsklep.com.pl)


"Jak działa na skórę Protinol™?

Protinol™ należy do grupy aminokwasów, których pozytywne oddziaływanie na skórę jest już znane od pewnego czasu. Naukowcy z Avon, zainspirowani trendami w branży farmaceutycznej, postanowili zmodyfikować go w unikalny sposób, aby jeszcze skuteczniej wykorzystać jego potencjał w pielęgnacji cery. Protinol™ stymuluje wiele korzystnych procesów biologicznych, zwalczając tym samym oznaki starzenia i poprawiając wygląd skóry. Bardzo ważnym aspektem działania Protinolu™ jest utrzymanie idealnej równowagi dwóch kluczowych typów kolagenu w skórze, czyli kolagenu typu I i III. Podczas gdy produkty do pielęgnacji cery zazwyczaj koncentrują się na zwiększaniu poziomu kolagenu typu I, Protinol™ przywraca proporcje dwóch typów kolagenu do poziomu z lat młodzieńczych, co skutkuje silniejszą i zdrowiej funkcjonującą skórą.

Czym się różni Protinol™ od innych składników takich jak Retinol i Witamina C?

Protinol™ i Retinol to dwa różne składniki. Retinol jest powszechnie uważany za złoty standard w pielęgnacji skóry. Panuje przekonanie, że trudno jest dorównać jego skuteczności. I tu należy po raz kolejny wspomnieć o unikalności Protinolu™. Zwiększa efektywność działania retinolu, a jego dodatkowe właściwości sprawiają, że ma szerszy wpływ na jakość kolagenu niż retinol. Protinol™ blokuje sygnały w skórze, które uszkadzają zdrowy kolagen i powodują przedwczesne objawy starzenia się. Witamina C z kolei jest jeszcze innym, ważnym dla skóry składnikiem. Chroni ją przed wolnymi rodnikami oraz przebarwieniami. Używanie produktów z każdym z tych składników ma wiele benefitów dla naszej skóry.

Anew Radiance Maximising Gold Mask

Na koniec zostawiłam moją ulubioną z trzech testowanych w ostatnich tygodniach masek Anew Radiance Maximising Gold Mask. Dlaczego? Odpowiedź jest banalnie prosta, nie jestem fanką masek w płachtach, zdecydowanie wolę te w tubkach/kremach, i ta właśnie taką jest.


Uwielbiam tą maseczkę nie tylko za sposób aplikacji, uwielbiam ją za konsystencję, za to że jest peel-off, i za to że jest złota!. Jako fotograf odnajduję w niej dużo więcej zastosowań niż tylko maska. Dla mnie to świetna gęsta forma płynnego złota, którą mogę zaaplikować na twarz modelki wiedząc, że nie tylko nie zrobię jej krzywdy, ale rozświetlę jej buzię. Ale do rzeczy. 

To co najbardziej lubię w maskach w kremach i żelach to opcja Peel-Off, ponieważ nie przepadam za moczeniem twarzy (poza basenem), ograniczam się do stosowania kosmetyków, które nie zmuszają mnie do babrania się w wodzie (tak wiem jak to brzmi). Ta maska daje mi możliwość zdjęcia jej w 98% ze skóry twarzy, na mokro usuwam tylko jej pozostałości. Dla takich jak ja ta maska jest IDEALNA.


Koszt takiej tubki 75 ml obecnie na stronie Avonu to niespełna 27 zł w promocji, taka cena za 75 ml to dobra cena, za kosmetyk linii Anew to bardzo dobra cena. Tu muszę wspomnieć, że dotychczas stosowane przeze mnie kremy Anew uczulały moją skórę, ta maska absolutnie nie powoduje żadnych odczynników negatywnych, dlatego z ręką na sercu mogę ją polecić wszystkim z Was, które jak ja lubią peeloffy :).

Skład złotej maseczki


Podane na opakowaniu składniki nie są długą listą: Aqua, Polyvinyl Alcohol, Alcohol Denat, Poloxamer 185, Parfum, Xanthan Gum, BHT, Polymethylsilsesquioxane, Gold, Methylparaben, MICA, CI 77891, CI 77491, CI 77492, CI 77499, Benzyl Salicylate, Limonene. Niestety na pierwszy rzut oka wygląda bardzo chemicznie, bardzo niezdrowo. Rozłożymy więc te składniki na części pierwsze, zwłaszcza te z cyferkami.

CI 77891 - dwutlenek tytanu - składnik, który chroni naszą skórę przed promieniami UV odbijając je od niej, zamiast pozwalając jej je wchłaniać, działa przeciw starzeniowo, hamuje fotostarzenie się skóry, zapobiega powstawaniu wolnych  rodników, może być pochodzenia naturalnego lub syntetycznego, może być stosowany  jako barwnik

CI 77491 - tlenek żelaza - stosowany jako barwnik, może być pochodzenia naturalnego lub syntetyczny

CI 77492 - wodorotlenek żelaza - stosowany jako barwnik, może być pochodzenia naturalnego lub syntetyczny

CI 77499 - tlenek żelaza (II) magnetyt - stosowany w kosmetykach mineralnych jako substancja nawilżająca i regenerująca, jest pochodzenia naturalnego

brzmi chemicznie, ale nie ma się czego bać. 

Podsumowanie

Choć moją ulubioną maską jest ta złota, jest ona najbardziej chemiczna. Myślę, że odnalezienie swojej idealnej maski zajmie każdej z Was trochę czasu. Nie każdy z nas lubi to samo. Ja ze swojej strony gorąco polecam wszystkie trzy maseczki, koniecznie wypróbujcie tą z Protinolem jak tylko trafi na nasz rynek. 



//7wishes The Mask Fighter :)

#wizaz.pl #avon #anew #klubrecenzentki #testowanie #test #maski #maseczki #pielegnacja #kosmetyki





Przyjemne i delikatne nutki z AIRWICK

grudnia 16, 2020

Przyjemne i delikatne nutki z AIRWICK




Minione trzy tygodnie umilały mi delikatne nutki zapachowe, których dostarczał mi AirWick. Znaczna część z Was na pewno miała już okazję poznać tego typu odświeżacze powietrza. Ja jakimś dziwnym trafem uchowałam się w wersji jaskiniowca i dopiero teraz miałam pierwszy kontakt z AirWick. 

Na dzień dobry muszę powiedzieć, że jeżeli są jeszcze na świecie osoby, które jak ja wyszły z jaskini, zachęcam do zainwestowania w taki odświeżacz. Oczywiście zachęcam do zainwestowania właśnie w ten przeze mnie testowany Botanica AirWick. 

Kilka słów o urządzeniu

Botanica by AirWick to prosty w użyciu kompaktowy elektryczny odświeżacz powietrza. Składa się z dwóch części: urządzenia z wtyczką oraz buteleczki z zapachem. Wystarczy wybrać spośród 5 zapachów ten, który wg. Was będzie Wam odpowiadał, odkręcić plastikową nakrętkę i wsunąć buteleczkę w pozycji pionowej do urządzenia. Następny krok to podpięcie urządzenia do kontaktu, koniecznie w pozycji pionowej i ustawienie poziomu intensywności zapachu za pomocą pokrętła umieszczonego u góry urządzenia.




Jeżeli chcecie wymienić buteleczkę z zapachem oczywiście należy zrobić to po wyjęciu urządzenia z kontaktu. Jeden olejek może wystarczyć nam nawet na 120 dni, o ile nie będziemy używać trybu z największą intensywnością zapachową. Poniżej zdjęcie pokrętła, tu ustawione na średni poziom intensywności.





Poznajmy zapachy Botanica by AirWick

AirWick oferuje dla nas 5 różnych zapachów inspirowanych naturą. Do wyboru macie:

Egzotyczna Róża & Afrykańskie Geranium


Karaibski Wetiwer & Drzewo Sandałowe



Marokańska Mięta & Różowy Grejpfrut



Wanilia & Himalajska Magnolia



Świeży Ananas & Tunezyjski Rozmaryn




Myślę, że każdy z Was znajdzie jeden, który będzie idealnie pasował do Waszego wnętrza. Moim ulubionym jest Karaibski Wetiwer i Drzewo Sandałowe. Jest bardzo delikatny i niedrażniący, nawet jeżeli ustawimy maksymalną intensywność, absolutnie nie dominuje ale zapewnia miłe otulenie ciepłem Drzewa Sandałowego. 

Miałam okazję sprawdzić wszystkie pięć zapachów i śmiało mogę powiedzieć, że każdy z nich różni się intensywnością, a także każdy z domowników inaczej odczuwał wyżej wymienioną intensywność zapachu. 
Według mnie najmniej intensywnym z nich jest Marokańska Mięta i Różowy Grejpfrut, a najmocniejszym Egzotyczna Róża i Afrykańskie Geranium. Jednak inni domownicy otwarliby spór o te kryteria, więc możemy śmiało stwierdzić, że do każdego z Nas zupełnie inne zapachy trafiają, zupełnie inaczej je czujemy.

Kilka słów o składzie olejków zapachowych 

Wszystkie zapachy Botanica by AirWick są stworzone przy użyciu egzotycznych naturalnych olejków eterycznych, nie zawierają barwników i ftalanów. 



Co to są te ftalany? Takie pytanie pewnie nurtuje bardziej wnikliwych, już wyjaśniam. W bardzo dużym skrócie są to substancje chemiczne dodawane do rożnych produktów, w różnych celach (np. do farb, lakierów czy klejów), w jednym z gorszych przypadków mogą doprowadzić do Astmy. Natomiast jeżeli jesteście młodymi rodzicami warto unikać produktów zawierających ftalany ze względu na Wasze maleństwa. Ftalany jak głosi znany wszem i wobec portal na "W" bardzo szybko się wchłaniają, a raczkujące maleństwa uwielbiają wszystko co dotkną ładować do dziubków. Tak więc, podsumowując, rodzice unikają ftalanów, wszyscy bezdzietni, również unikają ftalanów :).

Co zatem zawiera skład takiego olejku do odświeżacza powietrza? 

Octan 4-tert-butylocykloheksyl, Acetate, Tetrahydrolinalool, Eucalyptol, Coumarin, Piperonal, Linalool, Linalyl Acetate, Limonene, Methylundecanal, Dimethylcyclohexenyl 3-Butenyl, Ketone, Cinnamaldehyde.

Skład podany z opakowania olejku Egzotyczna Róża i Afrykańskie Geranium.
Substancje te działają drażniąco na skórę, mogą spowodować zatrucie w przypadku połknięcia, oraz konieczność spotkania okulisty gdyby dostały się do oczu i przemywanie zimną wodą nie pomagało. Warto zatem zachować wyjątkową ostrożność. 

Olejki AirWick to nie wszystko

Poza olejkami Botanica by AirWick możecie też znaleźć w ofercie odświeżający spray w niespełna 20 centymetrowej buteleczce. Spray ten nie jest typowym odświeżaczem powietrza pod ciśnieniem, jego opakowanie to raczej spryskiwacz do kwiatów niż aerozol, ale myślę, że to akurat działa tylko na plus samego odświeżacza. Po naciśnięciu spustu ze spryskiwacza wypuścicie delikatną mgiełkę, która otuli Was niemal natychmiast przyjemnym zapachem. 

Spraye występują w 3 wariantach zapachowych:

Egzotyczna Róża & Afrykańskie Geranium



Karaibski Wetiwer & Drzewo Sandałowe



Marokańska Mięta & Różowy Grejpfrut



Skład odświeżaczy w spray jest zbliżony do składu, który wymieniłam wyżej. Tu warto zaznaczyć (o czym już wyżej wspomniałam), że nie jest to spray pod ciśnieniem, więc nie zawiera gazu pędnego, również nie zawiera ftalanów, acetonu i sztucznych barwników. 

Ten fakt na pewno cieszy. Już nie tylko małe firmy obejmują stanowisko ochrony przyrody i naszego zdrowia ale i duże koncerny zaczynają stawiać na te dwa aspekty większy nacisk. 

A na koniec

Coś co misie zimą lubią najbardziej! Zapachowe świece, tak jest. Botanica by AirWick to projekt iście zapachowy, więc nie mogło zabraknąć w nim świec. Zgadzacie się ze mną? Dzisiejsze czasy to czasy zapachowych świec, częściej sięgamy właśnie po świece niż po odświeżacze w sprayu czy elektryczne, tak jest również w moim przypadku. Zajrzyjmy więc do świecolandu AirWicka. 



Jeżeli kiedykolwiek próbowałyście genialnych Yankee Candle, warto zwrócić uwagę na AirWick, choć oferta zapachowa (o niej nieco później) nie jest tak bogata jak pioniera w tej dziedzinie, uważam, że może stanowić fajną małą konkurencję, a na pewno ogromną konkurencję cenową. 
Świece AirWick zamknięte są w niespełna 10 centymetrowych słoiczkach z metalową zakrętką, oznacza to mniej więcej tyle, że jak nie wypalicie całej świecy "na raz" (co pewnie nigdy się nie zdarza), możecie ją szczelnie zamknąć i zachować jej intensywny zapach na później (nie zwietrzeje). Lubimy takie świece prawda?

No to teraz 3 zdania o wariantach zapachowych, do wyboru macie:

Wanilia & Himalajska Magnolia



Karaibski Wetiwer & Drzewo Sandałowe


Egzotyczna Róża & Afrykańskie Geranium


Atutem tych świec jest oczywiście brak acetonu, ftalanów i barwników, oraz fakt, że wosk jest pochodzenia naturalnego, a knot nie zawiera metali. Świeczka może umilać nam czas nawet do 40 godzin, co wydaje mi się wystarczającym czasem jak na jeden zapach. Na razie do wyboru mamy 3 zapachy ale kto wie, może w przyszłości pojawi się więcej. 

Podsumowanie

Testowanie produktów Botanica by AirWick było dla mnie przepięknie pachnącą przyjemnością. Codziennie otulały mnie przyjemne nutki egzotycznych olejków eterycznych, relaksujące i pozytywnie nastrajające na cały dzień. Stosunek ceny do jakości jest jak najbardziej odpowiedni, wydaje mi się, że wydanie 20 kilku złoty na urządzenie z olejkiem nie jest wielkim wydatkiem. A jak olejek się skończy, to wyczekujemy promocji w Rossmannie i kupujemy go za 15 zł bez grosza (dokładnie tak jak teraz).
Moją ulubioną czynnością w wolnej chwili oprócz sprawdzania nowości i ich testowania jest czytanie, i to właśnie w tych momentach najprzyjemniej było relaksować się z AirWick.



Ogromnie polecam!


#airwick #wkontakcieznaturą #projekttrnd #trnd #testowanie #testerka #opinia #rekomendacja #rekomendacjamarki 

Kilka słów o TOŁPA HOLISTIC.

listopada 08, 2020

Kilka słów o TOŁPA HOLISTIC.

 

Przez ostatnie kilkanaście dni miałam przyjemność (i nie jest to nadużycie tego słowa), testować produkty TOŁPA HOLISTIC. 

Przyjemność tę sprawił mi portal wizaż.pl, który powierzył mi dwa produkty tej marki do sprawdzenia.

Zanim jednak podzielę się z Wami opinią z testowania chciałabym napisać kilka słów o tych produktach. 

No to jedziemy, a raczej "tołpimy".

Każda z Ambasadorek dostała w swoje ręce dwa kosmetyki z linii Holistic, Delikatny Peeling Enzymatyczny oraz Rozjaśniające Skoncentrowane Serum. 


Poznajmy Peeling.


Delikatny peeling enzymatyczny ma za zadanie (wg.informacji zawartych na opakowaniu):

- natychmiast wygładzić skórę 
- odprężyć 
- poprawić jej wygląd
- zredukować szorstkość (czymkolwiek różni się to od wygładzenia)
- pozostawić skórę miękką

podsumowując peeling ma za zadanie wygładzić, odprężyć i poprawić wygląd Twojej cery. Co ciekawe na opakowaniu zawarto również informacje % w skuteczności działania dla dwóch grup. Pierwsza z nich to badania aparaturowe, druga test samooceny na grupie 30 kobiet po 4 tygodniach stosowania. Procentowo badania wykazały, że blisko 100% skuteczności można przypisać do każdego z zadań (wymienionych wyżej). Czy tak właśnie jest w moim przypadku napiszę nieco później. 

Tołpa zadbała o te z nas, które lubią czytać, dookoła opakowania jak i również w jego środku mamy sporo informacji, które możemy wchłonąć przez 10 min przez, które musimy mieć zaaplikowany peeling. O czym dokładnie producent pisze na opakowaniu musicie przeczytać same, tu niech pozostanie to owiane słodką tajemnicą. Ostatnie zdanie na temat opakowania, to powinno ucieszyć wszystkie osoby PRO-ECO, otóż Tołpa chwali się na swoim pudełeczku, że produkt został w całości zapakowany w ekologiczne materiały, jest przyjazny Ziemi. Nie wiem jak Was ale mnie to cieszy.

Zerknijmy na skład produktu (to lubię najbardziej). Mamy tu typowy chemiczny ciąg: Aqua, Glycerin, Papain, Peat Extract, Bromelain, Hydrolyzed Algin, Rhodiola Rosea Root Extract, Phytosterol, Azelaic Acid, Hyaluronic Acid, Sodium Hyaluronate, Carbomer, Xanthan Gum, Lecithin, Alcohol, Parfum, Sodium Hydroxide, Petylene Glycol, Caprylic/Capric Triglyceride, Caprylyl Gylycol, Potassium Sorbate, Ethylhexyl-glycerin, Methylopropanediol, Phenoxyethanol, Benzoic Acid. 

Pełny skład opisuję tu dla chętnych zgłębienia wiedzy na tematy poszczególnych składników, często szukałam w internetach informacji o pełnym składzie i w przeszłości nie zawsze udawało mi się je odnaleźć, stąd ta wzmianka (może komuś kiedyś się przyda).

Na opakowaniu mamy wyszczególnione wartościowe składniki produktu. 
Różeniec górski - Rhodiola Rosea Root Extract - ADAPTOGEN - czyli roślina, która nie tylko nie jest toksyczna ale ma za zadanie redukować stres oraz normalizować zapotrzebowania organizmu.
Kwas Azelainowy - Azelaic Acid - to ten z kwasów odpowiedzialny za złuszczanie martwego naskórka, działa również przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie. W tym produkcie jego zadaniem jest redukcja przebarwień.
Neuroguard G - Glycerin, Aqua, Hydrolysed Algin - jego zadanie to kuracja przeciwzmarszczkowa, redukująca te z nich, które są najbardziej uciążliwe.
Kwas Hialuronowy - Hyaluronic Acid - tego Pana nie trzeba przedstawiać, jest z nami już od dawna prawda? Dla tych z Was, którzy jeszcze nie doczytali, kwas ten odpowiada za optymalne nawilżenie skóry, działa odmładzająco i wygładzająco, każdy z nas ma go przy sobie.
Papaina i Bromelaina - Papain, Bromelain - ta pierwsza otrzymywana z mleczka owoców i z liści papai ma właściwości peelingujące (dokładnie zmiękcza i rozpuszcza martwe komórki naskórka), ta druga pochodzi z łodyg ananasów i w tym wypadku jej zastosowanie to wspomaganie złuszczania skóry (tu warto wspomnieć, że Bromelaina ma bardzo szerokie zastosowanie, polecam zgłębić ten składnik).

Na koniec dwa słowa o zapachu, Tołpa dba o naszą pełną wiedzę na temat produktu, co mnie bardzo przypadło do gustu. Na opakowaniu mamy zamieszczoną piramidę zapachu, dzięki, której możemy rozpoznać poszczególne nuty zapachu, a co za tym idzie czuć go jeszcze pełniej.


No to jak z tym peelingiem właściwie jest, czy opakowanie mówi nam prawdę? Może będzie ciężko w to uwierzyć ale tak, mówi prawdę. Moja skóra już po pierwszej aplikacji była zupełnie inna w dotyku, zyskała nowy wygląd, była bardziej gładka, miękka i misiowata w dotyku (nie nie zarosłam na policzkach jak mały kotek). Kiedy mam klientkom wytłumaczyć co to właściwie jest folia soft touch na ich wizytówkach używam właśnie tego określenia, jest misiowata w dotyku. Zazwyczaj podchodzę z dużym dystansem do tego co czytam na opakowaniu produktu, lub widzę w reklamie, tu bez dwóch zdań z ręką na sercu ZGADZAM SIĘ z każdym słowem zawartym w opisie. Dodatkowym atutem (tak zupełnie osobiście) jest konsystencja i sposób nakładania peelingu, nie poczujecie żadnych drobinek, to nie scrub, nie klasyczny peeling, to krem, który po nałożeniu sprawia dużo przyjemności na skórze, a po wmasowaniu i zmyciu zostawia efekt soft touch.

Przytulmy Serum

Rozświetlające Skoncentrowane Serum i jego misja to:

- redukcja zmarszczek i zaczerwienień
- odprężenie
- regeneracja
- przywrócenie blasku

również ujęte %, tak samo w dwóch grupach badań, z taką samą skutecznością, blisko 100%. 

Co do opakowania nie będę pisała drugi raz tego samego, na każdym opakowaniu z serii Holistic mamy masę fajnych informacji o pielęgnacji, o produktach i o ekologii. 

Przejdę od razu do składu: Aqua, Glycerin, Peat Extract, Butylene Glycol, Sodium Hyaluronate, Rhodiola Rosea Root Extract, Hydrolyzed Algin, Hyaluronic Acid, Palmitoyl Hydroxypropyltrimonium Amylopectin/Glycerin Crosspolymer, Ascorbic Acid, Hydrogenated Lecithin, Carbomer, Xanthan Gum, Sodium Hydroxide, 1,2-Hexanediol, Pentylene Glycol, Tetrasodium EDTA, Parfum, Phenoxyethanol Caprylyl Glycol, Methylpropanediol, Benzoic Acid, Potassium Sorbate, Ethylhexyglycerin.

Analogicznie do peelingu, tu też zostały wymienione "co lepsze kąski" składników, a wśród nich opisany przeze mnie wyżej Różeniec Górski, Neuroguard G i Kwas Hialuronowy, poza tymi trzema składnikami wymieniona jako jeden z atutów produktu została Witamina C, której zapewne Wam nie muszę przedstawiać. 

Serum przeznaczone jest do skóry wrażliwej, ze zmarszczkami, skłonnej do przebarwień i zaczerwienień. Kompleksowe działanie przeciwzmarszczkowe to nie jedyne zadanie tego serum, przede wszystkim ma ono wyrównać koloryt skóry i ją rozjaśnić, oraz wzmocnić ją przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych i stresu. 


Serum podobnie jak Peeling bardzo polubiłam, tu zniewala mnie zapach, jest wspaniały, opakowanie i sposób stosowania również przypadł mi do gustu. Wystarczy na prawdę niewielkich rozmiarów kropla serum by pokryć znaczny obszar mojej twarzy (fakt, że do największych nie należę). Efekty są widoczne niemal od razu, po pierwszym nałożeniu serum mój chłopak rzucił, krótkie "your skin is different, so bright, amazing" i myślę, że to najlepszy komentarz do tego, że serum robi swoje. Nic dodać, nic ująć. 

Na koniec chciałabym Wam powiedzieć, że oby dwa kosmetyki są przeznaczone dla bardzo szerokiego przedziału wiekowego, myślę, że jeśli kosmetologia pójdzie w tą stronę, położy kres wiecznemu wybieraniu kremów co do numerka z peselka. Tu przedział wiekowy to 30-60 czyli w punkt. Jeszcze raz GORĄCO WAM POLECAM te dwa produkty, myślę, że u mnie zagoszczą na dłużej, bo niezmiernie trudno będzie przebić taki peeling i ten zapach serum.

Pozdrówki ludziska, do następnego
7wish.es
Copyright © LittleThingWorld , Blogger