Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polecam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polecam. Pokaż wszystkie posty
Mój nowy ulubieniec - AMADERM.

marca 02, 2025

Mój nowy ulubieniec - AMADERM.


W poprzednim artykule wspomniałam o nowości bell, moussie do policzków, który odnalazłam w boxie Pure Beauty, ale muszę przyznać, że w tym samym pudełku odnalazłam swojego ulubieńca numer 1. Jest nim Specjalistyczny żel do higieny intymnej marki AMADERM. 

Poniżej mała przypominajka z przeglądu pudełka:

OCZEKIWANE DZIAŁANIE: 

   🩷Wspomaga utrzymanie naturalnej mikroflory bakteryjnej i równowagi pH.
   🩷Łagodzi podrażnienia.
   🩷Zapewnia długotrwałe uczucie komfortu i świeżości.

SKŁADNIKI AKTYWNE:

   🩷Alantoina i gliceryna.
   🩷Biolin P i kwas mlekowy.
   🩷Panthenol i sok z aloesu.

SPOSÓB UŻYCIA:

Niewielką ilość żelu należy rozprowadzić na wilgotnych dłoniach i ostrożnie umyć zwilżone letnią wodą zewnętrzne, intymne części ciała (zawsze w kierunku od przodu do tyłu). Następnie obficie spłukać letnią wodą. Osuszyć delikatnie ręcznikiem, bez pocierania skóry. Stosować raz lub dwa razy dziennie.


Na powyższym zdjęciu idealnie prezentuje się konsystencja preparatu. Lekka i wodnista, taka jaką chyba wszystkie lubimy najbardziej w żelach do higieny intymnej. Nie stosuję go bardzo długo ale na moją wrażliwą skórę wystarczy kilkudniowy test żeby wiedzieć czy kosmetyk się nadaje czy nie. Ten się sprawdza idealnie. Dba o moją skórę i łagodzi podrażnienia. Mogę śmiało powiedzieć, że podtrzymuje naturalne pH skóry i wspomaga utrzymanie naturalnej flory bakteryjnej. Świetnie nawilża i oczyszcza, nie pozostawiając przy tym żadnego filmu ani tłustego, ani lepkiego. Jego ogromnym plusem jest możliwość stosowania go przez kobiety w ciąży, a wiemy na jak niewiele możemy sobie w tym czasie pozwolić. 


Wygodna buteleczka z pompką ułatwia dozowanie żelu, który jest bardzo wydajny - wystarczy jedna pompka na kąpiel. Jego zapach jest bardzo miły i delikatny, pachnie bardzo świeżo. Jestem pewna, że nie skończy się u mnie na jednej buteleczce. Zachęcam do jego wypróbowania, bo naprawdę stanowi świetną konkurencję dla np. Lactacydu, choć jeśli mam być szczera, chyba nie wrócę już do poprzednika i zostanę na dłużej z Amaderm. 

/Em
Etheeeernal - niepozornie mały, z wielką mocą.

marca 02, 2025

Etheeeernal - niepozornie mały, z wielką mocą.


Mowa o Mousse Blush marki Bell Hypoallergenic, w tym maleńkim słoiczku znajdziemy 5g wyjątkowo delikatnego różu do policzków. Różu, który spokojnie możemy stosować nie tylko do policzków. Produkt ten został przetestowany pod względem alergii oraz stworzony w oparciu o vegańską formułę. Kto do mnie zagląda ten wie, że tygryski najbardziej lubią wegańsko! 


Tak przeuroczo prezentuje się zawartość opakowania, jest to iście musowy mus, delikatny jak chmurka, pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że jest uroczo suchy, ale niech Was to nie zwiedzie. Dawno nie miałam w ręce łatwiejszego do blendowania produktu do nadawania buzi młodszego wyglądu.

To jest najlżejszy róż do policzków jaki miałam okazję używać, zestawiając w tym porównaniu również te w kamieniu, chociaż nie wiem czy powinnam je zestawiać w porównaniu. Dlaczego? Bo żaden róż w kamieniu nie jest tak plastyczny, tak miękki i delikatny jak ten w musie. 


Swatch na dłoni świetnie pokazuje jak bardzo jest napigmentowany i jaką ma równą konsystencję. Dodatkowo produkt jest bezzapachowy co jest według mnie ogromnym plusem. Po zastygnięciu nie ściera się i jest dość trwały. Dostaniecie go w dwóch kolorach, mój to ECHO ma odcień malinowy i chłodny, choć to pewnie kwestia Waszej karnacji. 

W jego formule znajduje się Mika Syntetyczna, która odpowiada za rozświetlenie skóry, natomiast na jej gładkość i miękkość wpływa zawartość Tribeheninu - który działa jak emolient.

Swoja piękną sztukę znalazłam w boxie Pure Beauty, najlepszym na naszym rynku boksie subskrypcyjnym!

/Em

Kochamy skandynawskie meble, to czemu nie pokochać skandynawskiego trendu pielęgnacyjnego?

kwietnia 30, 2024

Kochamy skandynawskie meble, to czemu nie pokochać skandynawskiego trendu pielęgnacyjnego?

 


Dzięki uprzejmości PureBeauty mam przyjemność zaprezentować Ci box z edycji specjalnej S-Beauty. Jeżeli nie wiesz do czego odnosi się jego nazwa to śpieszę donieść, że do Scandinavian Beauty. Kobiety z tych pięknych krain stawiają na minimalizm i mają holistyczne podejście do pielęgnacji - bezpiecznie i naturalnie.

Jednak nie tylko to jest kluczowe w tej rutynie pielęgnacyjnej. Kluczowe są lekkie w swojej konsystencji produkty, które skutecznie nawilżą skórę i zbytnio jej nie obciążą. Dodatkowo dziewczyny z S-Beauty stawiają na wysoką ochronę przeciwsłoneczną.

To co chętna poznać ten nowy trend?

Box od PureBeauty jest wypełniony po brzegi ulubionymi produktami każdej z nas - Garnier Fructis (do włosów) i Garnier Vitamin C (do pielęgnacji twarzy). Jednak zupełną nowością są dla mnie fluidy SPF 50 z linii Vitamin C i to właśnie od nich chciałabym zacząć.


Ten powyżej to bezbarwny lekki fluid z filtrem SPF 50, który ochroni Twoją skórę przed promieniami UVA i UVB, pozwoli to uchronić skórę przed fotostarzeniem - na przykład przed przebarwieniami. jego formuła jest niewidoczna i nie pozostawia białych śladów. W dotyku nie jest ani klejąca ani tłusta, więc przyjemnie się go stosuje.
Ten poniżej to wariant rozświetlający. Nadaje blasku i doskonale łączy się z różnymi odcieniami skóry, również nie pozostawia białych śladów.


Dla mnie ochrona SPF o wartości 50 to codzienna rutyna, niezależnie od pory roku zawsze stosuję tak wysoką ochronę, ze względu na wrażliwość mojej skóry. Bardzo fajnie było się zaprzyjaźnić z fluidami Garnier. Lubię to miłe uczucie jakie pozostawiają po sobie na mojej skórze. 

Płyn micelarny z Witaminą Cg to już kultowy niemal produkt, nie wiem ile razy o nim już wspominałam, ale nic nie powstrzyma mnie od kolejnej krótkiej wzmianki.


Ten płyn micelarny jest bardzo wyjątkowy, uwielbiam wszystkie płyny tej marki, ale ten robi różnicę. Nie tylko oczyszcza, odświeża skórę czy usuwa makijaż, ale przede wszystkim pozostawia ją pełną blasku. Jeśli jeszcze nie miałaś styczności z płynami micelarnymi Garnier, a szukasz tych co działają szybko i skutecznie, to pozostawiam Cię z "obowiązkiem" zakupy chociaż jednej buteleczki, oraz gwarancją, że już nigdy nie sięgniesz po żaden inny. 

Super Serum na przebarwienia Vitamin C, czy ja jeszcze komukolwiek powinnam je przedstawiać?


Ta wiralowa i kultowa już buteleczka gości pewnie w większości domów w Polsce, działa jak magia, usuwa przebarwienia i dodaje naturalnego blasku. Nie wiem, która to już u mnie buteleczka serum, nie potrafię ich zliczyć, ale wiem, że zanim jedno się skończy już drugie czeka na półce.

Szampon do włosów Garnier Fructis Banana Hair Food taki dla włosów, które schną na wiór.


Ten szampon gości u mnie pierwszy raz, ponieważ nigdy nie sięgam po produkty do super suchych włosów, ale dla tego zapachu chyba zacznę po niego sięgać częściej. Zapach jest nieziemski! Moje kosmyki są bardziej gładkie i miękkie, ale nie są obciążone czego można by było spodziewać się po nawilżającym szamponie. 

Maska do włosów Garnier Fructis Banana Hair Food dla włosów suchych.


Zastanawiam się czy Ty też kochasz maski do włosów, ja w zasadzie nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez nich, używam na potęgę i równie mocno kocham. Ta pachnie wspaniale, jest przeznaczona do włosów bardzo suchych, ale Garnier ma w swojej ofercie różne warianty. Maska ma konsystencję ciężkiego kremu, wygładza i nawilża włosy. Jeśli Twoje włosy są turbo suche możesz spróbować jej działania bez spłukiwania. Ja używam jej jako maski lub odżywki. Kocham!

Już niebawem opowiem Ci o innych maskach, tymczasem życzę Ci udanej majóweczki i widzimy się za miesiąc XD

/Em




Odkrycie jesieni to za mało, ten krem po prostu rozwalił system.

grudnia 09, 2022

Odkrycie jesieni to za mało, ten krem po prostu rozwalił system.

Cześć w ten cudowny piątkowy wieczór. Przyprószyło u Was śniegiem? U mnie tak, niestety, znowu się zaczyna sezon odśnieżania i skrobania szyb, wożenia szpadla w aucie i nadmiernego kopania w koło samochodu. Ręka w górę kto to lubi... ;D Skoro przy zimowych klimatach mowa, przejdę do meritum tego artykułu, a jest nim? Kremik! Kremik niezwyczajny, kremik specjalistyczny, barierowy krem do rąk marki CareO3. Nie znacie tej marki? Nic straconego, już Was wprowadzam w temat.


CareO3 to marka polska, którą tworzą dwie kobiety, pełne pasji i zamiłowania do pielęgnacji. Nazwa marki wywodzi się z dwóch wyrazów - Care i Ozon. Myślę, że każdy z Was zna zapach Ozonu, ale nawet o tym nie wie. Szybciutka przypominajka z dzieciństwa? Pamiętacie ten orzeźwiający letni zapach po burzy? Tak to właśnie Ozon. Przypomnijcie sobie teraz jakie przyjemne uczucie towarzyszyło każdemu wdechowi zaraz po burzy. Wyobraźcie sobie, że Wasze dłonie właśnie tak się mogą poczuć jeżeli potraktujecie je kremem z linii Safe and Soft. Brzmi przyjemnie prawda?


Ozon to nie jedyny atut tego kremu, oczywiście najważniejsza jest jego formuła, a ta moi mili jest bogata w Ozonowaną Oliwę z Oliwek. 

Chcę Wam podać kilka słów od producenta bez parafrazowania, bo warto: 

"Ozonowana oliwa z oliwek posiada dzięki nasyceniu oliwy ozonem, zawartości NNKT (niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych) oraz obecności witamin z grupy E, B, C i prowitaminy A, właściwości oczyszczające, ochronne, kojące, rewitalizujące i odżywcze. Przeznaczona do każdego typu skóry: normalnej, suchej, tłustej i mieszanej. Bardzo dobrze radzi sobie w pielęgnacji skóry skłonnej do podrażnień, problematycznej, narażonej na agresywne czynniki zewnętrzne. Pozostawia ją gładką, jednolitą oraz sprawia, że odzyskuje zdrowy i piękny wygląd. Dodatkowo natlenia ją w miejscu zastosowania, przenikając do jej warstw. Dzięki czemu pobudza krążenie krwi prowadząc do lepszego odżywienia komórek skóry i poprawiając ich metabolizm. Wszystko to sprawia, że skóra jest zregenerowana, a odbudowa jej naturalnej bariery ochronnej jest przyspieszona."

Tyle o oliwie, ale warto tu wspomnieć, że formuła kremu to kompozycja ozonowanej oliwy z oliwek, oleju arganowego, wosku pszczelego i masła Shea, składników, które w połączeniu tworzą istne pielęgnacyjne kombo - nawilżenie i ukojenie dla naszych przesuszonych pandemią dłoni. 


Krem ten ma bardzo lekką konsystencję, dzięki czemu łatwo się rozprowadza i jest wydajny (wiem, często to powtarzam, ale po prostu po takie kosmetyki częściej sięgam). Jego zapach jest delikatny i wg. mnie przyjemny. W składzie nie znajdziecie ani kropli alkoholu, co dla mnie jest kluczowe przy nawilżeniu dłoni. Krem wchłania się piorunem i nie pozostawia tłustego filmu, zostawia za to uczucie aksamitne i delikatne, dosłownie jak zapach powietrza po burzy!  


Jeżeli zastanawiacie się czy cena tego kremu nie jest przypadkiem nieco za wysoka, od razu śpieszę z odpowiedzią, że nie. Ten krem starczy nam na bardzo długo, w tubce jest go aż 100 ml, gdzie zazwyczaj za 10/15 zł mamy 50 ml, nie musimy go stosować po każdym myciu dłoni, bo po prostu nie spływa z wodą tak szybko jak większość z nich i pozostawia dłonie aksamitne w dotyku i nawilżone, nawet po myciu. Jest to jeden z lepszych kremów jakie miałam okazję aplikować na dłonie, a efekty są szybko widoczne. Krem mnie zaskoczył bardzo pozytywnie i mam nadzieję, że właścicielki marki niedługo wprowadzą kolejne produkty. To dzięki PureBeauty zostałam fanką CareO3, dziękuję za możliwość przetestowania tego kremu wraz z innymi perełkami z boxu Cotton Cloud.

/Em

Smoothie Care od Bielenda to przepyszne rozwiązanie dla całego ciała.

września 28, 2022

Smoothie Care od Bielenda to przepyszne rozwiązanie dla całego ciała.


Witaj internetowy wędrowcze, miło mi, że zajrzałeś tu do mnie i moich kremów i innych kosmetyków. Dziś mam dla Ciebie niezastąpioną perełkę o przepysznym zapachu, a jest nią Multifunkcyjny krem Smoothie Care marki Bielenda.

Dwa słowa o kremie. Jest on stworzony z myślą o nawilżeniu całego ciała, jak również twarzy i dłoni. Formuła oparta na prebiotyku, odżywczym ekstrakcie z banana i orzeźwiającym ekstrakcie z melona ma regenerujące właściwości, nie obciąża skóry i szybko się wchłania zostawiając przy tym turbo-gładką i miękką w dotyku skórę. Można go stosować codziennie rano i wieczorem, wedle własnych upodobań. 



Mój krem dostałam razem z najnowszym pudełkiem PureBeauty a z racji, że jestem ogromną fanką pielęgnacji z Bielendą, bardzo mnie on ucieszył. Na co dzień nie wierzę w produkty multifunkcyjne, ale ten krem stanowi wyjątek potwierdzający regułę. Nie tylko ma przepiękny owocowy zapach, ale genialną delikatną konsystencję i świetnie się rozprowadza. Przy tej cenie po prostu wart każdej złotówki. Nie przypominam sobie by jakikolwiek krem był tak wydajny jak ten, ale może to kwestia umiejętności nakładania? Nieeeee, co ja mówię, jakich umiejętności, przecież ja nie umiem w każdy krem jednakowo. Taaak.. więc wracając do meritum. Wydajność lvl hard! 

Moja rada jest taka, jeżeli nigdy nie stosowałaś kremu z Bielendy, zanim pokryjesz nim całą twarz wypróbuj go na jej kawałeczku, odczekaj chwilę, zobacz jak się wchłania, jeżeli będzie to typ kremu jaki lubisz mieć na twarzy to śmiało baw się dobrze. Ja musiałam tak zrobić, ponieważ moje oczy nie przepadają za wszystkimi kremami, ale okazało się, że ostrożność w tym przypadku była nad wyraz, żadnego łzawienia i swędzenia w ich okolicy nie było. Jaka jest moja skóra po użyciu tego kremu? Przede wszystkim świetnie nawilżona bez niepotrzebnego błyszczącego filtru (strasznie ich nie lubię), gładka w dotyku, milutka, miękka i aksamitna. Dla mnie ten krem to strzał w 50!

/Em
Witaminowa galaretka Mohani, moja nowa miłość

października 21, 2021

Witaminowa galaretka Mohani, moja nowa miłość

 


Całkiem niedawno chwaliłam Wam się moim odkryciem marki Mohani


Dziś przychodzę do Was ponownie z kolejnym.

Tym razem moje serducho skradła witaminowa galaretka do oczyszczania skóry twarzy.

Tak jak w przypadku hydrolatu, tak i teraz poznałam zupełnie nowy produkt. Nigdy wcześniej nie korzystałam z galaretek do mycia twarzy.

Muszę przyznać, że galaretka mnie zachwyciła, jej świetna konsystencja pozwala na idealne rozprowadzenie po skórze. Zapach po prostu magia, zwłaszcza na zimę. Pachnie świeżymi pomarańczami 🍊🍊🍊 i ta nazwa Norweski Wiatr!!!

Często mówię o tym, że coś wygląda smakowicie, ale tym razem na prawdę trzeba uważać, żeby się nie zapędzić i nie zjeść tych galaretkowych pomarańczy 🧡🧡🧡

Wiecie co jest najfajniejsze? To jak delikatna jest skóra mojej twarzy po użyciu tego produktu. Delikatna, nawilżona i zmatowiona. Taki efekt zawsze 🧡🍊🧡

Jeżeli poszukujecie świetnych kosmetyków do pielęgnacji to Wasze hasło klucz to MOHANI





Copyright © LittleThingWorld , Blogger